FIFA zaostrza przepisy. W Barcelonie ogłoszono stan podwyższonej gotowości
FIFA zaprezentowała pakiet nowych przepisów, które mają przyspieszyć grę, ograniczyć marnowanie czasu i usprawnić pracę sędziów. W większości krajów przyjęto je ze spokojem. W Barcelonie rozpoczęto natomiast szczegółową analizę zagrożeń.
Największe emocje wzbudziły przepisy dotyczące gry na czas.
Od teraz zawodnik będzie miał zaledwie pięć sekund na wykonanie niektórych wznowień. W przypadku przeciągania rzutu od bramki sędzia może nawet przyznać przeciwnikowi rzut rożny.
Według nieoficjalnych informacji część ekspertów LaLigi uznała to za najbardziej radykalną reformę od czasu wprowadzenia systemu VAR.
Zmiany obejmą również zawodników schodzących z boiska. Jeśli piłkarz nie opuści murawy w ciągu 10 sekund, jego drużyna będzie przez pewien czas grała w osłabieniu.
W FIFA tłumaczą, że celem jest przyspieszenie widowiska.
W Hiszpanii niektórzy nadal próbują ustalić, czy zawodnik wymieniający uścisk dłoni z każdym członkiem sztabu szkoleniowego mieści się jeszcze w limicie.
Duże zmiany czekają także system VAR.
Arbitrzy będą mogli analizować błędnie przyznane rzuty rożne oraz interweniować przy niektórych drugich żółtych kartkach. Oznacza to, że liczba osób niezadowolonych z decyzji sędziów pozostanie na zbliżonym poziomie, ale przynajmniej proces dochodzenia do tych decyzji będzie dłuższy.
Największe poruszenie wywołał jednak nowy przepis dyscyplinarny.
Piłkarz, który podczas konfliktu z rywalem będzie zasłaniał usta, może otrzymać czerwoną kartkę.
W FIFA tłumaczą, że chodzi o zwiększenie transparentności i ograniczenie sytuacji, w których nikt nie wie, co zostało powiedziane.
W Barcelonie niektórzy komentatorzy obawiają się, że od teraz znacznie trudniej będzie później wyjaśniać, co naprawdę wydarzyło się na boisku.
Nowe przepisy przewidują także czerwoną kartkę dla zawodnika, który opuści boisko w ramach protestu przeciw decyzji sędziego.
FIFA zapewnia, że wszystkie zmiany mają poprawić jakość widowiska.
Eksperci przewidują natomiast, że już po pierwszej kolejce mundialu najwięcej pracy będą mieli nie sędziowie, lecz autorzy teorii spiskowych.
