Arbeloa za Bardzo Madrycki na Puchar Gampera
Barcelona chciała zaprosić na Puchar Gampera drużynę z Premier League. Fulham pasowało sportowo, marketingowo i organizacyjnie. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy londyński klub zatrudnił Álvaro Arbeloę. Według Xaviera Boscha z „Mundo Deportivo” jego przyjście wystarczyło, by Barça wyrzuciła cały pomysł do kosza.
Arbeloa podpisał z Fulham trzyletni kontrakt, a w poprzednim sezonie „The Cottagers” zajęli 11. miejsce w Premier League. Rywal więc odpowiednio mocny, stadion pełny, zainteresowanie gwarantowane. Niestety trener przez wiele lat grał dla Realu Madryt i ośmielał się później mówić o Barcelonie bez wymaganej czci. W Katalonii uznano najwyraźniej, że Puchar Gampera służy do prezentowania zespołu, a nie do konfrontowania się z własnymi kompleksami.
Zamiast Fulham przeciwnikiem Barcelony ma zostać Al-Ahly. I nie jest to przypadkowy klub: Egipcjanie mają na koncie 45 mistrzostw kraju, 39 krajowych pucharów i rekordowe 12 triumfów w afrykańskiej Lidze Mistrzów. Sportowo wybór można więc obronić. Wizerunkowo też jest wygodniej — Al-Ahly posiada ogromną kolekcję trofeów, ale przynajmniej nie posiada Arbeloi.
Ajax i Cruz Azul również były rozważane, lecz nie osiągnięto porozumienia w sprawie warunków meczu. Z Fulham warunki zeszły jednak na dalszy plan. Wystarczyło jedno nazwisko kojarzone z Realem, żeby Barcelona przeszła od Premier League do terapii ochronnej. Puchar Gampera ma być przecież świętem klubu — a na święta nie zaprasza się ludzi, którzy mogą zepsuć starannie pielęgnowaną narrację.
