Hiszpania czy Argentyna?
Jutro o 21:00 Hiszpania zmierzy się z Argentyną w finale mistrzostw świata. FIFA widzi dwa państwa walczące o najważniejsze trofeum. Barcelona widzi natomiast własny turniej pokazowy. Klub opublikował już materiał pod hasłem „Finał Made in La Masia” i oficjalnie ogłosił, że bez względu na wynik będzie to kolejny triumf jego akademii. Mecz jeszcze się nie rozpoczął, ale dział komunikacji Barçy zdążył już wejść na podium.
W reprezentacji Hiszpanii znajduje się aż ośmiu obecnych piłkarzy Barcelony — dokładnie tylu samo, ilu klub miał w kadrze mistrzów świata z 2010 roku. Po drugiej stronie stoi 39-letni Leo Messi, największy wychowanek La Masii, który zagra w swoim trzecim finale i powalczy o drugi tytuł z rzędu. Jeżeli wygra Hiszpania — sukces Barçy. Jeżeli wygra Argentyna — dziedzictwo Barçy. Nawet porażkę jednych Barcelona sprzeda więc jako zwycięstwo drugich.
Ciekawostek nie brakuje. Messiego i 19-letniego Lamine’a Yamala dzieli 20 lat, a jutro spotkają się na boisku po raz pierwszy. Z kolei Lamine i Pau Cubarsí mogą zostać trzecim i czwartym najmłodszym piłkarzem w historii występującym w finale mundialu. Xavi i Javier Mascherano powiedzieli Reutersowi, że wpływy Barcelony widać po obu stronach, a były trener Barçy przypomniał, że to właśnie on dał Lamine’owi i Cubarsíemu debiuty w pierwszym zespole. Oczywiście nawet finał mundialu musiał dostać dopisek: „wyprodukowane przez Xaviego”.
Pozostaje zatem tylko ustalić, kto oficjalnie odbierze puchar. Barcelona swój już przyznała — sobie. Jutro Hiszpania i Argentyna zagrają o mistrzostwo świata, a Barça będzie walczyć o coś równie ważnego: możliwość dopisania kolejnego sukcesu do klubowej gabloty bez konieczności rozegrania choćby jednej minuty.
