Lewy nie Strzela
Robert Lewandowski nie rozpoczął amerykańskiej przygody od strzeleckiego pokazu. Według oficjalnych raportów Chicago Fire Polak rozegrał 63 minuty w przegranym 2:3 debiucie z Interem Miami, a następnie wszedł po przerwie w spotkaniu z New York City FC, zakończonym porażką 1:3. Bilans po 108 minutach w MLS: dwa występy, zero goli i zero asyst. (Inter Miami, NYCFC)
W Barcelonie zapewne już dopracowują oficjalną wersję wydarzeń. Dwa mecze bez gola wystarczą, żeby odejście Lewandowskiego sprzedać jako kolejny popis sportowej wizji. Nieważne, że Polak zakończył czteroletni pobyt w klubie ze 120 trafieniami i pomógł Barcelonie odzyskać mistrzostwo Hiszpanii. Teraz liczy się jedno: odszedł, nie strzela, więc Deco najwyraźniej znów wyprzedził rynek.
Oczywiście wyciąganie poważnych wniosków po 108 minutach byłoby absurdalne. Lewandowski przyjechał do Chicago z dorobkiem ponad 700 goli dla klubów i reprezentacji, więc historia raczej nie skończy się na dwóch zerach. Barça i tak znajduje się w wygodnej sytuacji: jeśli Robert nie zacznie strzelać, klub miał rację, że go pożegnał. Jeśli zacznie — najwyraźniej cztery lata w Barcelonie przygotowały go do podboju Ameryki. Narracja zawsze dowozi.
