Adeyemi Miał Skraść Show. Zrobił to Hamza
Debiut Karima Adeyemiego miał być najważniejszym wydarzeniem wieczoru. Nowy skrzydłowy Barcelony wyszedł w podstawowym składzie, dostał numer 14 i całą pierwszą połowę na zaprezentowanie swojej szybkości. Pokazał kilka dynamicznych wejść, ale częściej brakowało mu dokładności i właściwych decyzji. Po jego stracie rozpoczęła się również akcja, która zakończyła się pierwszym golem Birmingham. Numer Cruyffa zadziałał więc głównie jako element scenografii. El País i Mundo Deportivo oceniają, że Niemiec był daleki od optymalnej formy.
Całe przedstawienie zabrał mu 18-letni Hamza Abdelkarim. Egipcjanin najpierw wywalczył rzut karny i sam doprowadził do remisu, a po przerwie dobił strzał Roony’ego Bardghjiego. Dwa pierwsze gole w seniorskiej drużynie Barcelony, zdobyte w wieczór przygotowany pod debiut nowego transferu. W Katalonii można kupować kolejne nazwiska, ale pierwsze skrzypce i tak musi grać nastolatek z rezerw.
Po spotkaniu Hansi Flick stanął w obronie Adeyemiego. Trener przyznał, że zawodnik pokazał część swoich możliwości, był zadowolony z jego minut i spodziewa się znacznie lepszej gry po kolejnych treningach. To rozsądna ocena, choć w Barcelonie „potrzebuje jeszcze trochę czasu” od lat jest równie ważnym elementem prezentacji transferu jak koszulka i zdjęcie z Laportą. AS
Barça zremisowała z zespołem Championship 2:2, a następnie przegrała rzuty karne 2:3. Adeyemi dostał debiut, Hamza zdobył bramki, a Birmingham zwycięstwo. Każdy wyjechał więc z czymś, chociaż Barcelona jak zwykle najbardziej zadowolona była z potencjału.
