Lamine Yamal może zostać „starszym bratem” bisiwu. Były dyrektor brugge widzi w nim „faktor x”
W Barcelonie dorosłość przychodzi nieco szybciej. Lamine Yamal ma dopiero 19 lat, a już może zostać „starszym bratem” dla kolejnego wielkiego talentu. Tak przynajmniej uważa Dévy Rigaux, były dyrektor sportowy Club Brugge, który doskonale zna Jessego Bisiwu.
Osiemnastoletni Belg zaliczył w niedzielę pierwsze naprawdę głośne wejście w barwach Barcelony. Wystarczyło mu około dziesięciu minut, aby dwukrotnie trafić do siatki w wygranym 5:2 sparingu z FC Basel. Najpierw popisał się mocnym uderzeniem w okienko po podaniu Daniego Olmo, a później dołożył drugiego gola z bliskiej odległości.
Po takim występie w Barcelonie naturalnie uruchomiła się produkcja oczekiwań. Dwa gole w sparingu wystarczą przecież, żeby utalentowany nastolatek przestał być utalentowanym nastolatkiem i został ogłoszony następną wielką gwiazdą. Rigaux nie wygląda jednak na zaskoczonego.
Były dyrektor Club Brugge, który obecnie pracuje w Feyenoordzie, uważa, że Bisiwu ma cechy pozwalające mu odnaleźć się w Barcelonie. W rozmowie opublikowanej przez „AS” zwrócił uwagę na jego szybkość, umiejętność współpracy z partnerami oraz charakter.
– Myślę, że Lamine może być dla niego starszym bratem w Barcelonie. Należą do pokolenia TikToka, a Bisiwu ma ten faktor X. Jest charyzmatyczny i może dobrze odnaleźć się w Barcelonie – stwierdził Rigaux.
Nie jest to zapowiedź oficjalnego programu mentorskiego przygotowanego przez klub. To osobista opinia człowieka, który zna Bisiwu od czasów jego pobytu w Belgii. Sam pomysł nie jest jednak pozbawiony sensu. Yamal jest starszy od nowego kolegi zaledwie o pół roku, ale pod względem doświadczenia funkcjonuje już w zupełnie innym świecie. Ma za sobą kilka sezonów w pierwszym zespole, wielkie turnieje i całą uwagę, która towarzyszy zawodnikowi z numerem 10 w Barcelonie.
Rigaux opisał Bisiwu jako spokojnego chłopaka, który wierzy we własne możliwości, ale nie zachowuje się arogancko. Po dwóch golach przeciwko Basel wysłał mu wiadomość z gratulacjami i – jak podkreślił – otrzymał bardzo profesjonalną odpowiedź. Dodał również, że młody skrzydłowy jest lubiany w szatni, choć nadal potrafi zapomnieć z domu ochraniaczy. „Faktor X” faktorem X, ale lista rzeczy do spakowania wciąż może się przydać.
Barcelona oficjalnie pozyskała Bisiwu pod koniec lipca. Według „Mundo Deportivo” zapłaciła Club Brugge 8,5 miliona euro i zagwarantowała belgijskiemu klubowi 20 procent zysku z ewentualnej przyszłej sprzedaży. Inne zespoły również interesowały się skrzydłowym, ale Rigaux twierdzi, że nikt nie zabiegał o niego tak mocno jak Barça.
Były dyrektor nie spodziewa się, aby Bisiwu został od razu wypożyczony. Jego zdaniem Barcelona chce obserwować rozwój zawodnika podczas treningów z pierwszą drużyną, zarówno pod względem sportowym, jak i osobowościowym. To nadal ocena Rigaux, a nie potwierdzona decyzja Hansiego Flicka.
Bisiwu nie powinien więc po dwóch trafieniach rezerwować miejsca w podstawowym składzie. Konkurencja na skrzydłach jest ogromna, a przed nim dopiero pierwszy pełny sezon w nowym otoczeniu. Sam Rigaux przypomniał mu radę Vincenta Kompany’ego: nie wierzyć ani nadmiernemu zachwytowi, ani towarzyszącemu mu dramatowi.
To może być najlepsza wskazówka na początek. Barcelona dostała młodego skrzydłowego z szybkością, dryblingiem i pierwszym efektownym występem. Teraz musi pozwolić mu spokojnie dorastać. Być może Lamine rzeczywiście mu w tym pomoże – o ile ktoś pamięta, że „starszy brat” sam skończył 19 lat zaledwie miesiąc temu.
Źródła: AS, Mundo Deportivo
