25 lat od piętnastu minut Raúla. Hat-trick i szósty Superpuchar Hiszpanii
Przez 73 minuty Real Madryt nie potrafił strzelić Realowi Zaragoza ani jednego gola. Potem Raúl uznał, że skoro kibice przyszli na finał, wypada dać im całe widowisko. Potrzebował piętnastu minut, aby skompletować hat-tricka i zapewnić klubowi szósty Superpuchar Hiszpanii.
Dokładnie 25 lat temu, 22 sierpnia 2001 roku, Real wygrał rewanż na Santiago Bernabéu 3:0. Wszystkie bramki zdobył Raúl. Trafiał w 74., 81. i 89. minucie, zmieniając wyrównany mecz w pokaz siły, zanim Real Zaragoza zdążył zrozumieć, co właściwie się wydarzyło.
Pierwsze spotkanie rozegrano trzy dni wcześniej na La Romareda. Real objął prowadzenie po golu Flávia Conceição w 54. minucie, ale Yordi odpowiedział 25 minut później. Remis 1:1 oznaczał, że przed rewanżem wszystko pozostawało otwarte.
Tamten wieczór miał również drugiego bohatera. Zinédine Zidane zaliczył w Saragossie oficjalny debiut w Realu Madryt, zaledwie kilka tygodni po rekordowym transferze z Juventusu. Francuz rozpoczął również rewanż na Santiago Bernabéu, występując obok Luísa Figo, Roberto Carlosa, Claude’a Makélélé, Fernando Hierro i oczywiście Raúla.
Na bramki trzeba było jednak długo czekać. Real atakował, ale wynik pozostawał bezbramkowy aż do 74. minuty. Wtedy rozpoczął się prywatny kwadrans kapitana.
Raúl zdobył pierwszą bramkę, siedem minut później dołożył drugą, a w 89. minucie zamknął mecz oraz cały dwumecz. Real wygrał finał 4:1 w dwumeczu, a piłkarz z numerem siedem odebrał rywalom trzy gole, trofeum i resztki nadziei w jednym krótkim fragmencie spotkania.
W podstawowym składzie Realu znalazł się również Iker Casillas. Kapitanem był Fernando Hierro, w środku pola grał Makélélé, a za kreowanie odpowiadali między innymi Zidane i Figo. Był to zespół pełen gwiazd, lecz finał rozstrzygnął człowiek, który nie potrzebował prezentacji, rekordowego transferu ani całego meczu na zrobienie różnicy.
Dla Realu był to szósty Superpuchar Hiszpanii w historii. Dla Zidane’a pierwsze trofeum zdobyte w białej koszulce. Dla Raúla kolejny wieczór, w którym najpierw długo nie działo się nic, a później wszystko zaczęło dziać się wyłącznie za jego sprawą.
Trzy gole w piętnaście minut. Każdy strzelony później niż poprzedni i każdy przybliżający Real do pierwszego trofeum nowego sezonu. Na Santiago Bernabéu cierpliwość trwała do 74. minuty. Później rozpoczął się Raúl.
