Carlos Espí ratuje debiut Mourinho. Real Madryt wygrywa w 90. minucie
José Mourinho wrócił do LaLigi i od razu przypomniał sobie, że spokojne wieczory w Realu Madryt występują równie często jak krótkie konferencje prasowe Portugalczyka. Jego zespół pokonał Espanyol 2:1, a zwycięskiego gola w 90. minucie strzelił debiutujący oficjalnie Carlos Espí.
Real Madryt rozpoczął spotkanie znakomicie. Goście wysoko naciskali, szybko odbierali piłkę i już w dziewiątej minucie objęli prowadzenie. Arda Güler idealnie dośrodkował z rzutu wolnego, a Jude Bellingham precyzyjnym strzałem głową pokonał Marko Dmitrovicia.
Pierwszy gol drugiej kadencji Mourinho w Madrycie był połączeniem dwóch zawodników, którzy według części przedsezonowych analiz mieli mieć problem ze wspólnym funkcjonowaniem na boisku. Potrzebowali dziewięciu minut, żeby rozpocząć odpowiedź.
Real mógł szybko podwyższyć prowadzenie. Dmitrović zatrzymywał jednak próby Denzela Dumfriesa i Kyliana Mbappé, a niewykorzystane sytuacje zemściły się w 30. minucie. Javi Hernández wycofał piłkę w pole karne, gdzie zupełnie niepilnowany Álex Calatrava doprowadził do remisu.
Po mocnym początku intensywność zespołu Mourinho spadła, a Espanyol coraz odważniej wykorzystywał pozostawiane przestrzenie. Do przerwy utrzymał się wynik 1:1, choć Real miał więcej piłki i stworzył kilka wystarczająco dobrych okazji, aby prowadzić.
W drugiej połowie madrytczycy ponownie przejęli inicjatywę. Dmitrović uratował gospodarzy po uderzeniu głową Bellinghama, Federico Valverde trafił w słupek, a kolejne ataki kończyły się na bramkarzu Espanyolu lub przed polem karnym.
Mourinho zaczął więc sięgać po nowych zawodników. Oficjalne debiuty zaliczyli Marc Cucurella i Yan Diomande, a w 79. minucie na boisku pojawili się Trent Alexander-Arnold, Eduardo Camavinga oraz Carlos Espí. Ostatni z nich potrzebował jedenastu minut, aby zostać bohaterem wieczoru.
W 90. minucie Mbappé przedostał się w pole karne, a po chwili zawahania w defensywie gospodarzy najszybciej zareagował Espí. Napastnik uprzedził obrońców, minął Dmitrovicia i skierował piłkę do bramki. Pierwszy oficjalny występ, pierwszy gol i od razu trzy punkty dla Realu Madryt.
Zwycięstwo nie oznacza, że pierwszy test nowego projektu został zdany bez zastrzeżeń. Real miał problemy z utrzymaniem intensywności, pozwolił Espanyolowi wrócić do meczu i przez długi czas nie potrafił wykorzystać przewagi. Mourinho dostał jednak coś znacznie cenniejszego od spokojnego debiutu: potwierdzenie, że na ławce ma napastnika stworzonego do rozwiązywania takich spotkań.
Carlos Espí został sprowadzony jako klasyczna dziewiątka na trudne końcówki. W swoim pierwszym oficjalnym meczu wykonał dokładnie to zadanie. Instrukcja obsługi okazała się wyjątkowo krótka: wpuścić w 79. minucie, odebrać trzy punkty w 90.
