Bellingham otworzył nową erę Mourinho
Carlos Espí został bohaterem ostatniej akcji, ale nagroda MVP spotkania trafiła do Jude’a Bellinghama. Anglik strzelił pierwszego gola Realu Madryt w drugiej kadencji José Mourinho, był bliski dubletu i przez większą część wieczoru stanowił najpoważniejsze zagrożenie dla bramki Espanyolu.
Real rozpoczął mecz na RCDE Stadium od zdecydowanych ataków. Na pierwszego gola trzeba było czekać tylko dziewięć minut. Vinícius Júnior wywalczył rzut wolny, Arda Güler posłał znakomite dośrodkowanie, a Bellingham wygrał pojedynek w powietrzu i skierował piłkę głową przy bliższym słupku.
Była to ósma bramka Anglika zdobyta głową w barwach Realu Madryt. To całkiem solidny wynik jak na zawodnika, którego przez sporą część poprzedniego sezonu próbowano przekonać, że jego naturalnym środowiskiem jest środek boiska oddalony od pola karnego o kilka kodów pocztowych.
Mourinho ustawił Bellinghama wyżej i pozwolił mu regularnie atakować wolne przestrzenie. Anglik wymieniał się pozycjami z Gülerem, schodził po piłkę, a po jej oddaniu natychmiast ruszał w pole karne. Właśnie tam jest najbardziej niebezpieczny. Nie potrzebuje kilkunastu kontaktów, aby wpłynąć na akcję. Czasem wystarczy mu jedno wejście między obrońców i dobrze zawieszona piłka.
W drugiej połowie Bellingham ponownie wygrał walkę o dośrodkowanie Gülera. Tym razem jego uderzenie głową zatrzymał Marko Dmitrović, popisując się świetną interwencją jedną ręką. Piłka po obronie bramkarza trafiła jeszcze w poprzeczkę. Dublet był naprawdę blisko.
Bellingham nie ograniczył się do pojawiania się pod bramką. Dobrze radził sobie pod presją, pomagał w odbiorze i wykonał sześć celnych długich podań na sześć prób. Razem z Gülerem nadawał grze Realu rytm, gdy Vinícius i Kylian Mbappé wciąż szukali odpowiedniej intensywności po późnym powrocie z mistrzostw świata. Reuters wskazał właśnie ten duet jako źródło najlepszych momentów Realu w pierwszej połowie.
Espanyol wyrównał w 30. minucie. Javi Hernández przedarł się w pole karne i wycofał piłkę do niepilnowanego Álexa Calatravy, który pokonał Thibauta Courtois. Real stracił wcześniejszą swobodę, a Mourinho musiał szukać rozwiązania na ławce.
W 80. minucie boisko opuścił Bellingham, a jego miejsce zajął Carlos Espí. Dziesięć minut później debiutant wykorzystał zamieszanie po wejściu Mbappé w pole karne, uprzedził Dmitrovicia i zdobył zwycięską bramkę. Real wygrał 2:1, a powrót Mourinho zakończył się trzema punktami zamiast przygotowywanym już pakietem pytań o kryzys.
Espí rozstrzygnął spotkanie, lecz Bellingham zasłużenie odebrał nagrodę MVP. Strzelił gola, niemal dołożył drugiego i dał Realowi jakość zarówno z piłką, jak i bez niej. Mourinho otrzymał przy okazji prostą instrukcję obsługi swojego pomocnika: im bliżej bramki znajduje się Jude, tym dalej od spokoju są rywale.
