Ferran potrzebował jednego meczu. Dublet w debiucie dla PSG
Ferran Torres miał potrzebować czasu. Kilka tygodni bez treningów z zespołem, powrót po mistrzostwach świata i dopiero kilka zajęć z nowymi kolegami. Luis Enrique nie wystawił go więc od początku przeciwko Rennes. Hiszpan usiadł na ławce i spokojnie czekał, aż PSG zacznie go pilnie potrzebować.
A zaczęło bardzo szybko. Rennes prowadziło do przerwy 2:0 po golach Sebastiana Szymańskiego oraz Estébana Lepaula. Paris Saint-Germain miało piłkę, nazwiska i ogromne możliwości, ale gospodarze mieli coś znacznie praktyczniejszego — dwie bramki przewagi.
Wtedy pojawił się Ferran. Były zawodnik Barcelony wszedł z ławki i dwukrotnie trafił do siatki w swoim oficjalnym debiucie dla PSG. Bez okresu ochronnego, bez kilku spotkań na oswojenie się z nowym zespołem i bez długiego tłumaczenia, że potrzebuje czasu. Pierwszy wieczór, dwa gole. Instrukcja obsługi okazała się wyjątkowo krótka.
To dość wymowny początek, zwłaszcza że przed spotkaniem francuskie media podkreślały jego zaległości treningowe. Ferran nie rozegrał meczu od finału mistrzostw świata, a jego przygotowania do sezonu zostały przesunięte przez transfer. Mimo tego Luis Enrique zabrał go do Rennes i otrzymał dokładnie to, po co sprowadził go do Paryża: zawodnika, który może wejść na kilka pozycji w ataku i zamienić nieudany wieczór w coś znacznie mniej bolesnego.
PSG zapłaciło za Hiszpana około 50 milionów euro. Barcelona sprzedała go na rok przed wygaśnięciem kontraktu, uznając, że to dobry moment na zarobek i przebudowę ofensywy. Sama decyzja finansowa nadal może się bronić. Problem w tym, że w Barcelonie trwa równocześnie poszukiwanie nowego środkowego napastnika. Klub sprzedał więc napastnika, a następnie otworzył listę napastników, których chciałby kupić. Proces został zachowany. Zmieniły się tylko nazwiska i przewidywane kwoty.
Nie ma sensu po jednym spotkaniu ogłaszać, że Barcelona popełniła transferowy błąd. Ferran również w Katalonii potrafił przeplatać znakomite występy długimi okresami bez większego wpływu na grę. Można jednak uczciwie powiedzieć, że pierwsze wrażenie pozostawił w Paryżu znakomite. Wszedł z ławki podczas bardzo trudnego meczu i strzelił dwa gole.
Jeszcze tydzień wcześniej jego odejście miało pomóc Barcelonie zrobić miejsce w składzie oraz budżecie. Tydzień później Ferran zdobył dublet w debiucie, a jego były klub nadal sprawdza, którego napastnika da się kupić za znacznie większe pieniądze.
Rekin zmienił akwarium. Na razie woda najwyraźniej mu odpowiada.
Źródła: L’Équipe — relacja z meczu Rennes–PSG | L’Équipe — transfer Ferrana Torresa do PSG | Reuters — oficjalne przejście Hiszpana do PSG
