Raphinha odblokował się z karnego. Potem Elche dostało jeszcze cztery gole
Raphinha zdobył pierwszą oficjalną bramkę Barcelony w nowym sezonie. Brazylijczyk nie zamierzał czekać, aż koledzy przygotują mu idealną sytuację. Sam wszedł w pole karne, ograł Víctora Chusta, wywalczył jedenastkę, ustawił piłkę i zakończył poszukiwania sposobu na przełamanie.
Wystarczyło usunąć z akcji obrońców, skrócić odległość do jedenastu metrów i pozwolić mu strzelać z miejsca. Plan może nie był szczególnie skomplikowany, ale zadziałał.
Raphinha wykorzystał rzut karny w 14. minucie i dał Barcelonie prowadzenie. Warto doprecyzować, że kilka dni wcześniej trafił również z jedenastu metrów przeciwko Al-Ahly w Pucharze Gampera. W meczach oficjalnych licznik pozostawał jednak wyzerowany. Do niedzielnego wieczoru.
Początek spotkania wcale nie zapowiadał pogromu. Elche pressowało wysoko, nie oddawało Barcelonie piłki bez walki i potrafiło przedostać się pod jej pole karne. Gospodarze grali odważniej, niż zwykle robią to zespoły przyjmujące mistrza Hiszpanii. Problem polegał na tym, że odwaga nie jest uwzględniana w wyniku.
Barcelona długo nie tworzyła wielu klarownych okazji, ale przed przerwą zadała drugi cios. Raphinha uruchomił Karima Adeyemiego, a Niemiec zdobył swoją pierwszą oficjalną bramkę dla klubu. Debiut w LaLiga zakończył z golem, choć wcześniej przez większą część pierwszej połowy pozostawał na dalszym planie.
Nie wszystko układało się po myśli Hansiego Flicka. Jeszcze przed trafieniem Adeyemiego boisko musiał opuścić Gavi. Pomocnik ucierpiał w starciu z Víctorem Chustem, próbował kontynuować grę, ale ból prawej nogi mu na to nie pozwolił. Zastąpił go Pedri. Barcelona nie opublikowała jeszcze diagnozy, więc na razie wiadomo jedynie, że Gavi zszedł z boiska o własnych siłach i będzie musiał przejść badania.
Po przerwie Elche nadal próbowało grać w piłkę, lecz pozostawione przestrzenie zaczęły działać na korzyść Barcelony. W 65. minucie Flick wprowadził Anthony’ego Gordona. Dwie minuty później Anglik miał już pierwszą asystę, a Raphinha drugiego gola.
To trafienie padło już z otwartej gry. Karny spełnił więc swoje zadanie: odblokował Brazylijczyka i mógł spokojnie zejść z pierwszego planu.
Gordon potrzebował kolejnych czterech minut, aby zaliczyć drugą asystę. Tym razem obsłużył Fermína Lópeza, który podwyższył na 4:0. Pomocnik Barcelony trafił ponownie w 79. minucie po podaniu Xaviego Esparta i zamknął wynik spotkania.
Raphinha zakończył wieczór z dwoma golami i asystą. Gordon wszedł z ławki i w ciągu kilku minut dwukrotnie otworzył kolegom drogę do bramki. Adeyemi strzelił w debiucie, a Fermín ustrzelił dublet.
Barcelona wygrała 5:0, choć przez znaczną część pierwszej połowy jej przewaga nie wyglądała aż tak okazale. Dopiero po przerwie Elche zostało ukarane za każdą kolejną lukę. Raphinha natomiast znalazł sposób na przełamanie. Najpierw musiał tylko osobiście wywalczyć sobie rzut karny.
Źródła: oficjalny protokół FC Barcelony, relacja „El País”, protokół FOX Sports, Cadena SER o urazie Gaviego
