Pięć goli wystarczyło. Barcelona może już poczekać z nową dziewiątką
Jeszcze przed pierwszym meczem ligowym Barcelona potrzebowała napastnika. Najlepiej natychmiast, najlepiej światowej klasy i najlepiej takiego, którego obecny klub zgodzi się oddać. Potem zespół Hansiego Flicka strzelił pięć goli Elche i poziom transferowego alarmu wyraźnie się obniżył.
Według „AS-a” efektowne zwycięstwo 5:0 zmieniło sposób, w jaki wewnątrz i wokół klubu oceniana jest obsada środka ataku. Nie oznacza to jednak, że Barcelona oficjalnie zrezygnowała ze sprowadzenia klasycznej dziewiątki. Flick i Deco nadal chcą napastnika, ale klub nie zamierza kupować kogokolwiek wyłącznie po to, aby zamknąć pozycję w arkuszu kadrowym.
Trudno się dziwić, że przed sezonem temat powracał. Odejścia Roberta Lewandowskiego, Ferrana Torresa i Marcusa Rashforda pozbawiły Barcelonę zawodników odpowiedzialnych w poprzednich rozgrywkach łącznie za 54 gole. Na papierze powstała dziura. W Elche okazało się jednak, że na boisku można ją przynajmniej tymczasowo zakryć kilkoma mniejszymi rozwiązaniami.
Raphinha rozpoczął spotkanie jako fałszywa dziewiątka i zdobył dwie bramki. Dwa kolejne gole strzelił Fermín López, a swoje pierwsze trafienie w barwach Barcelony zanotował Karim Adeyemi. Anthony Gordon wszedł z ławki i dołożył dwie asysty. Lamine Yamal nie osiągnął jeszcze pełnej dyspozycji, a Flick ma również możliwość przesunięcia bliżej bramki Daniego Olmo.
Barcelona nie znalazła więc jednego nowego napastnika. Znalazła za to kilku piłkarzy, którzy wspólnie mogą wykonywać jego pracę.
Prawdziwy test nie odbędzie się jednak przeciwko Elche. Sezon obejmuje walkę na kilku frontach, a obrona zamknięta przez rywala z najwyższej półki w Champions League stawia zupełnie inne pytania niż pierwszy ligowy wieczór zakończony wynikiem 5:0. Jeden znakomity mecz pokazuje skalę możliwości, ale nie rozwiązuje automatycznie problemu na kolejne dziewięć miesięcy.
Fermín po spotkaniu podkreślał, że drużyna ufa Deco i dysponuje wieloma wariantami. Raphinha pozostawił decyzję prezydentowi, dyrektorowi sportowemu i trenerowi. Na boisku obaj przedstawili jednak mocny argument za tym, by Barcelona nie działała pod presją.
Julián Álvarez nadal pozostaje głównym celem i według „AS-a” klub może próbować przeprowadzić tę operację do końca okna. Jeżeli jednak na rynku nie pojawi się napastnik gwarantujący odpowiedni poziom, Barcelona jest gotowa poczekać.
To ważne rozróżnienie: potrzeba nie zniknęła, zniknęła desperacja. Przynajmniej do pierwszego meczu, w którym pięć bramek zamieni się w pięć pytań o brak dziewiątki.
Barcelona nie znalazła jeszcze nowego napastnika. W Elche znalazła pięć powodów, by przekonywać, że nie musi się spieszyć.
Źródła: AS · FC Barcelona · Reuters
