Silva odbiera piłki, Rodri zbiera laurki
Bernardo Silva zanotował cztery odbiory i trzy przechwyty z Sociedad. Rodri po krótkim debiucie w Barcelonie już doczekał się wielkich pochwał.
Cztery odbiory i trzy przechwyty Bernardo Silvy przeszły w cieniu ofensywnych popisów Realu Madryt. Rodri zagrał w Barcelonie około pół godziny i już doczekał się opowieści o początku wielkich wieczorów. Hiszpan dopiero poznaje nowych kolegów, ale pochwały najwyraźniej nie potrzebują okresu przygotowawczego.
Silva rozpoczął wygrany 4:1 mecz z Realem Sociedad w podstawowym składzie. Managing Madrid wyróżniło właśnie jego pracę w defensywie: cztery odbiory i trzy przechwyty. Portugalczyk pomagał odzyskiwać posiadanie, podczas gdy Mbappé, Bellingham i Vinícius zajmowali się bardziej efektowną częścią wieczoru.
Sofascore wystawił Silvie 7,0. Solidny występ pomocnika, którego przydatności nie trzeba mierzyć wyłącznie golami i asystami.
Rodri wszedł z ławki przeciwko Athleticowi, gdy Barcelona prowadziła już 1:0. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem 2:0. Kibice przywitali go owacją, a sam zawodnik podkreślał po meczu potrzebę odzyskania rytmu i adaptacji. Tak jego pierwsze minuty opisała oficjalna strona Barcelony.
AS odnotował 29 kontaktów z piłką i 88% celności podań. Wspomniał też o zaledwie trzech treningach z pełnym zespołem, po czym zapowiedział, że był to pierwszy z wielu wielkich wieczorów Hiszpana. Jak na krótki debiut — całkiem hojna recenzja.
Nie ma powodu skreślać Rodriego po wejściu z ławki. Zdobywca Złotej Piłki z 2024 roku ma dorobek, którego nie kasuje jedno spotkanie, a Silva rozegrał swój mecz w innych warunkach i od pierwszej minuty.
Można jednak zachować proporcje w pochwałach. Silva dał Realowi konkretną pracę bez piłki. Rodri dostał pierwsze minuty i czas na dojście do formy. Robienie z tego od razu wielkiej nocy bardziej służy opowieści o transferze niż ocenie samego występu.
