SER: Barcelona odrzuciła Espíego. 25 mln za zmiennika to za dużo
Według Cadena SER Barcelona nie chciała płacić 25 mln euro za Carlosa Espíego. Napastnik trafił do Realu i już rozstrzygnął mecz z Espanyolem.
Barcelona miała uznać Carlosa Espíego za zbyt drogiego rezerwowego. Real Madryt zapłacił, posadził go na ławce i już w pierwszym ligowym meczu dostał od niego zwycięskiego gola. Do rozliczania całego transferu jeszcze daleko, ale początek tej historii wyszedł Katalończykom wyjątkowo niezręcznie.
Według Sique Rodrígueza z Cadena SER napastnik Levante został zaoferowany Barcelonie przed przeprowadzką do Madrytu. Klub dobrze oceniał jego umiejętności, lecz nie chciał wydawać 25 milionów euro na piłkarza, który nie miał być podstawowym wyborem Hansiego Flicka. Doniesienie dziennikarza przytacza RealMadryt.pl.
Tańszą odpowiedzią na potrzebę posiadania klasycznej dziewiątki miał być Hamza Abdelkarim. Rodríguez wskazuje, że Barcelona widzi w nim napastnika do roli planu B, a inwestycję wynoszącą 1,5 miliona euro uznaje za znacznie mniejsze ryzyko. To relacja o wewnętrznych decyzjach klubu, nie oficjalne wyjaśnienie Barcelony.
Real sprowadził Espíego po odejściu Gonzalo Garcíi do Fulham. Komunikat z 30 lipca potwierdza umowę do czerwca 2031 roku. W Levante 21-latek rozegrał wcześniej 66 spotkań i zdobył 20 bramek.
Pierwszy ligowy sprawdzian przyszedł 22 sierpnia. Przy remisie z Espanyolem Espí wszedł z ławki, a w końcówce wykorzystał piłkę pozostawioną w polu karnym po akcji Mbappé. Real wygrał 2:1. Oficjalna relacja meczu potwierdza, że napastnik rozstrzygnął spotkanie w swoim debiucie.
Mourinho chwalił później nie tylko gola. Zwrócił uwagę na pracę Espíego oraz odegranie tyłem do bramki do Mbappé. Wyjaśnił też, że po pojawieniu się możliwości odejścia Gonzalo sztab analizował kandydatów pod kątem potrzebnego profilu. Espí miał dawać właśnie taką opcję na trudne końcówki. Wypowiedź Mourinho.
Odmowa wydania 25 milionów na zmiennika sama w sobie nie jest absurdem. Hamza też zasługuje na szansę, zanim ktokolwiek wystawi mu rachunek za cudzą decyzję. Espí zdążył jednak przypomnieć, że rezerwowy napastnik nie musi wygrywać walki o skład, żeby wygrać drużynie mecz. Barcelona oglądała tę demonstrację z bezpiecznej odległości.
