Bayer Leverkusen wchodzi po Casadó. Beşiktaş nadal naciska
Bayer Leverkusen mocno włączył się do walki o Marca Casadó. Pomocnikiem Barcelony nadal interesuje się również Beşiktaş.
Marc Casadó coraz wyraźniej zbliża się do odejścia z Barcelony. Do grona zainteresowanych pomocnikiem dołączył Bayer Leverkusen, który w ostatnich godzinach miał mocno zaangażować się w rozmowy. Niemcy wyrastają na jednego z dwóch najpoważniejszych kandydatów obok Beşiktaşu.
Według informacji Ferrana Martíneza z „Mundo Deportivo” Casadó analizuje dostępne możliwości przed zamknięciem okna transferowego. Na razie nie ma potwierdzenia konkretnej oferty Bayeru ani porozumienia pomiędzy klubami. Leverkusen i Beşiktaş mają jednak wykazywać zdecydowanie największą aktywność.
Niemiecki kierunek może być dla zawodnika szczególnie atrakcyjny. Trenerem Bayeru jest Carles Martínez, który przed pracą w Toulouse spędził cztery lata w akademii Barcelony. Oficjalny profil szkoleniowca na stronie Leverkusen potwierdza jego przeszłość w La Masii. Martínez zna środowisko, w którym rozwijał się Casadó, a jego zespół chce grać intensywnie i stawiać na młodych piłkarzy.
W Leverkusen 22-latek mógłby pozostać w jednej z najmocniejszych lig Europy i trafić do projektu znacznie bliższego jego piłkarskiemu profilowi niż oferta z Arabii Saudyjskiej. Casadó wcześniej odrzucił możliwość przejścia do Al-Hilal oraz Al-Ahli. Za radą rodziny chce kontynuować karierę w Europie, nawet jeśli dla Barcelony oznacza to rezygnację z większych pieniędzy.
Saudyjskie propozycje mogły przynieść klubowi około 40 milionów euro. Tyle Barça ma oczekiwać za swojego wychowanka. Problem w tym, że wycena klubu i zainteresowanie europejskich zespołów nie muszą spotkać się w jednym miejscu. Zwłaszcza gdy wszyscy wiedzą, że Hansi Flick nie uwzględnia Casadó w swoich planach, a do zamknięcia okna pozostało niewiele czasu.
Niemiec miał przekazać pomocnikowi już po poprzednim sezonie, że jego rola zostanie ograniczona. Stanowisko nie zmieniło się podczas przygotowań. Casadó oglądał spotkanie z Athletikiem z trybun, a w niedzielę nie uczestniczył w treningu pierwszego zespołu. Czeka na rozstrzygnięcie swojej przyszłości, zamiast przygotowywać się do meczu z Rayo Vallecano.
Barcelona ma więc zawodnika z kontraktem do 30 czerwca 2028 roku, ale bez miejsca w planach trenera. Umowę Casadó klub przedłużył w 2024 roku, kiedy wychowanek był przedstawiany jako jeden z liderów nadchodzącego pokolenia. Dwa lata później pozostaje ważnym aktywem. Tyle że już głównie transferowym.
Beşiktaş nie zamierza rezygnować. Turecki klub od dłuższego czasu zabiega o pomocnika i nadal próbuje przekonać go swoim projektem. Casadó może jednak wyżej oceniać możliwość gry w Bundeslidze pod wodzą szkoleniowca znającego realia La Masii.
Everton również pytał o sytuację Hiszpana, ale jego zainteresowanie nie przerodziło się w zaawansowane negocjacje. Podobnie wygląda sprawa RB Leipzig. Drugi z niemieckich klubów sprowadził już z Romy Neila El Aynaouiego, dlatego opcja ta wyraźnie straciła na znaczeniu.
„Mundo Deportivo” wskazuje obecnie Bayer Leverkusen oraz Beşiktaş jako dwa najmocniejsze kierunki. Sam zawodnik ma podjąć decyzję najpóźniej przed zamknięciem okna we wtorek.
Casadó rozegrał 75 spotkań w pierwszym zespole Barcelony i dwukrotnie wystąpił w reprezentacji Hiszpanii. Nie odchodzi więc anonimowy piłkarz rezerw, któremu zabrakło poziomu. Odchodzi wychowanek, który przebił się do pierwszej drużyny, pokazał swoją wartość, a następnie usłyszał, że miejsca już dla niego nie ma.
Barcelona jak zwykle przypomina o znaczeniu La Masii. Teraz czeka tylko, czy za jednego z jej absolwentów zapłacą Niemcy, czy Turcy.
