Real Madryt rozbił Málagę 4:0. Bellingham rozpoczął pokaz, Güler postawił kropkę
Real Madryt pokonał Málagę 4:0. Bellingham zachwycił indywidualną akcją, Mbappé zdobył kolejnego gola, a wynik ustalił Arda Güler.
Real Madryt potrzebował pół godziny, aby odebrać Máladze nadzieję na niespodziankę. Jude Bellingham otworzył wynik po efektownej indywidualnej akcji, Alfonso Herrero skierował piłkę do własnej bramki, a Kylian Mbappé dołożył trzecie trafienie. Wynik 4:0 w doliczonym czasie ustalił Arda Güler.
Málaga nie przyjechała na Santiago Bernabéu wyłącznie po to, żeby ustawić wszystkich zawodników przed własnym polem karnym. Goście próbowali wychodzić do przodu, a w 16. minucie Joaquín Muñoz posłał piłkę nieznacznie obok bramki Thibauta Courtoisa.
Trzy minuty później rozpoczął się jednak koncert gospodarzy. Bellingham przejął piłkę w środkowej strefie, minął kolejnych rywali i zakończył indywidualną akcję uderzeniem obok Alfonso Herrero. Anglik nie potrzebował rozbudowanej konstrukcji. Sam przetransportował piłkę z miejsca, w którym akcja dopiero miała się rozpocząć, do miejsca, w którym została zakończona.
W 26. minucie było już 2:0. Herrero obronił pierwsze uderzenie Mbappé, następnie obrońcy zablokowali główkę Bellinghama, ale cała interwencja zakończyła się pechowym odbiciem piłki od bramkarza Málagi. Trafienie zostało zapisane jako gol samobójczy.
Real nie zamierzał czekać z kolejnym ciosem. Cztery minuty później Trent Alexander-Arnold zagrał z prawej strony, a Mbappé zamknął akcję precyzyjnym strzałem. Francuz zdobył czwartego gola w dwóch ostatnich kolejkach i po raz kolejny pokazał, że początek sezonu zamierza traktować bardzo poważnie.
Wynik 3:0 nie oznaczał, że Málaga nie miała żadnych okazji. Jeszcze przed przerwą Rafa Rodríguez trafił w słupek. Po zmianie stron David Larrubia sprawdził Courtoisa strzałem zza pola karnego. Belg odpowiedział skutecznie i Real po raz pierwszy w tym sezonie ligowym zachował czyste konto.
Gospodarze także mogli podwyższyć prowadzenie znacznie wcześniej. Bellingham uderzył w słupek, Mbappé przegrał kolejny pojedynek z Herrero, a tempo spotkania stopniowo spadało. Przy trzech golach przewagi Mourinho nie potrzebował kolejnego szalonego kwadransa. Potrzebował kontroli — i dokładnie ją otrzymał.
Portugalczyk wykorzystał też spotkanie do dalszego wprowadzania nowych zawodników. Antonio Rüdiger oraz Marc Cucurella rozpoczęli mecz w podstawowym składzie. W drugiej połowie na boisku pojawili się między innymi Yan Diomandé, Bernardo Silva i Arda Güler.
Turek zastąpił Bellinghama w 87. minucie i nie potrzebował wiele czasu, aby zaznaczyć swoją obecność. W pierwszej minucie doliczonego czasu ustalił wynik na 4:0. Bellingham rozpoczął wieczór indywidualnym popisem, a jego zmiennik zamknął go ostatnim golem.
Real zakończył spotkanie z trzema zwycięstwami, dziewięcioma punktami oraz bilansem bramkowym 10:2. Najpierw był wymęczony sukces z Espanyolem, później cztery gole przeciwko Realowi Sociedad, a teraz kolejne cztery i pierwsze czyste konto.
Mourinho może jeszcze poprawiać organizację gry po przerwie oraz momenty, w których jego zespół pozwala rywalowi podejść pod własne pole karne. Trudno jednak dyskutować z początkiem sezonu, w którym Real wygrał wszystko, strzela średnio ponad trzy gole na mecz i coraz wyraźniej odnajduje hierarchię w ofensywie.
Real Madryt: Courtois — Alexander-Arnold, Rüdiger, Huijsen, Cucurella — Valverde, Camavinga — Brahim Díaz, Bellingham, Vinícius Júnior — Mbappé.
Gole: Bellingham 19’, Alfonso Herrero 26’ (sam.), Mbappé 30’, Güler 90+1’.
