Trener Málagi uderzył w sędziowanie. „Ich wystarczy dmuchnąć”
Juanfran Funes zakwestionował akcję przed golem Bellinghama i zarzucił sędziemu nierówne traktowanie. José Mourinho odpowiedział krótko.
Real Madryt wygrał z Málagą 4:0, ale nawet tak wyraźny wynik nie zamknął dyskusji o pracy sędziego. Juanfran Funes zakwestionował sytuację poprzedzającą pierwszą bramkę i zarzucił arbitrowi nierówne traktowanie obu zespołów. José Mourinho odpowiedział mu trzema słowami.
Trener beniaminka odniósł się do akcji z 19. minuty. Jude Bellingham odebrał piłkę Ángelowi Recio, ruszył w pole karne i otworzył wynik. Funes uważa, że Anglik mógł przy tym faulować obrońcę Málagi, choć sam zaznaczył, że musi jeszcze dokładniej obejrzeć powtórkę.
– Mamy wrażenie, że ich wystarczy dmuchnąć i jest faul. W drugą stronę, jeśli nie ma krwi, nic się nie dzieje – powiedział Funes.
Hiszpan dodał, że podobne odczucia towarzyszyły jego drużynie podczas wcześniejszego spotkania z Atlético Madryt. Jego zdaniem liczba przewinień została wyrównana dopiero w końcówce, kiedy wynik był już rozstrzygnięty i nie miało to większego wpływu na przebieg meczu.
Mourinho nie zamierzał dyskutować
Portugalczyk został zapytany o zarzuty szkoleniowca Málagi podczas swojej konferencji prasowej. Nie wdawał się w analizowanie sytuacji ani nie próbował bronić decyzji arbitra.
– Nie zasługuje to na komentarz – odpowiedział Mourinho.
Krótko, bez dogrywki i bez najmniejszej chęci otwierania kolejnego sędziowskiego serialu. Real miał już trzy punkty, cztery strzelone gole i najwyraźniej nie widział potrzeby dorzucania czwartego elementu w postaci publicznej dyskusji z trenerem pokonanego zespołu.
Funes nie zasłaniał się arbitrem
Pretensje dotyczące pierwszego gola nie zmieniły ogólnej oceny spotkania. Funes przyznał, że Real w pierwszej połowie zwyczajnie zdominował jego drużynę. Po trafieniu Bellinghama gospodarze szybko zdobyli kolejne dwie bramki i po pół godzinie prowadzili już 3:0.
Szkoleniowiec Málagi podkreślił, że jego zawodnicy zostali brutalnie ukarani za słabszy fragment i nie zamierza tłumaczyć całej porażki jedną decyzją. Bardziej zadowolony był z drugiej połowy, w której beniaminek ograniczył straty i próbował zachować własny styl.
To ważne rozróżnienie. Funes nie powiedział, że sędzia odebrał Máladze zwycięstwo, bo przy wyniku 0:4 brzmiałoby to dość odważnie. Zakwestionował jednak sposób traktowania obu drużyn i zrobił to słowami, które będą żyły zdecydowanie dłużej niż większość akcji jego zespołu na Bernabéu.
Real wygrał bezdyskusyjnie. Dyskusja i tak się pojawiła. Na Santiago Bernabéu czasami jedno nie przeszkadza drugiemu.
