Gabriel Jesus opuszczał lekcje, żeby oglądać Barcelonę. Teraz ma w niej zagrać
Gabriel Jesus jest w Barcelonie przed transferem z Arsenalu. Brazylijczyk przyznał, że opuszczał lekcje, by oglądać Ligę Mistrzów i Barçę.
Gabriel Jesus opuszczał lekcje, żeby oglądać Barcelonę. Kilkanaście lat później klub może wystawić mu najbardziej efektowne usprawiedliwienie nieobecności: kontrakt z pierwszym zespołem.
NIEOBECNOŚCI WRESZCIE USPRAWIEDLIWIONE
Brazylijczyk wylądował już w stolicy Katalonii i ma przejść badania medyczne przed planowanym transferem z Arsenalu. Przy tej okazji „Mundo Deportivo” przypomniało jego wypowiedź z podcastu Rio Ferdinanda.
– Kiedy chodziłem do szkoły, opuszczałem lekcje, żeby oglądać Ligę Mistrzów. Często oglądałem Barcelonę – mówił Gabriel Jesus.
To dokładniejsze tłumaczenie słów napastnika niż skrócona wersja sugerująca, że każda nieobecność była poświęcona wyłącznie Barcelonie. Sens pozostaje jednak czytelny: Brazylijczyk dorastał, obserwując drużynę, do której teraz może dołączyć.
BARCELONA PRÓBOWAŁA JUŻ DZIESIĘĆ LAT TEMU
Zainteresowanie nie jest całkowicie nowe. Barcelona obserwowała Jesusa już w 2016 roku, gdy wyróżniał się w Palmeiras. Napastnik ostatecznie wybrał Manchester City, z którym zdobył między innymi cztery mistrzostwa Anglii. W 2022 roku przeniósł się do Arsenalu.
Po dekadzie drogi zawodnika i katalońskiego klubu ponownie się przecięły. Tym razem warunki operacji są znacznie bardziej przystępne. Według mediów Arsenal ma otrzymać około 10 milionów euro oraz bonusy. Jesus miałby podpisać umowę do 2028 roku z możliwością przedłużenia jej o kolejny sezon.
Nie jest to jednak jeszcze oficjalny transfer. Barcelona nie opublikowała komunikatu, a przed podpisaniem dokumentów zawodnik musi pomyślnie przejść testy medyczne.
NAJWAŻNIEJSZA LEKCJA ODBĘDZIE SIĘ U LEKARZY
Po przylocie do Barcelony Jesus zapewnił, że jego kolano jest w idealnym stanie. To ważna deklaracja, ponieważ problemy zdrowotne regularnie ograniczały jego występy w Arsenalu. Badania nie będą więc zwykłą formalnością poprzedzającą prezentację.
Jeżeli nie wykażą żadnych niepokojących problemów, Barcelona otrzyma doświadczonego i wszechstronnego napastnika za stosunkowo niewielką kwotę. Brazylijczyk może występować na środku ataku oraz na obu skrzydłach, dobrze pracuje w pressingu i zna wymagania gry w zespole dominującym przy piłce.
Jednocześnie jego ostatnie sezony nie dają gwarancji regularnej gry ani wysokiej liczby bramek. Barcelona nie kupuje więc gotowego następcy Roberta Lewandowskiego, lecz zawodnika, którego chce odbudować po trudnym okresie w Londynie.
MARZENIE ZA 10 MILIONÓW EURO
Po nieudanej próbie pozyskania Juliána Álvareza Barcelona sięgnęła po znacznie tańszą opcję. Jesus nie jest transferem o podobnej skali, ale finansowo oznacza zdecydowanie mniejsze ryzyko. Może uzupełnić atak po odejściach Lewandowskiego i Ferrana Torresa, nie pochłaniając przy tym większości dostępnego budżetu.
Historia dziecięcej fascynacji Barceloną dobrze wygląda w zapowiedzi transferu. O jego powodzeniu zdecyduje jednak nie dawna frekwencja szkolna, lecz obecna kondycja kolana.
Jeśli badania zakończą się pomyślnie, opuszczone lekcje zostaną usprawiedliwione po latach.
