Gabriel Jesus oglądał z trybun pięć goli. Raphinha może zatrzymać go na ławce
Gabriel Jesus oglądał z trybun zwycięstwo Barcelony 5:2 nad Rayo. Raphinha strzelił dwa gole i może zatrzymać Brazylijczyka na ławce.
Gabriel Jesus przyleciał do Barcelony jako rozwiązanie problemu ze środkowym napastnikiem. Kilka godzin później usiadł na trybunach i zobaczył, jak ten problem strzela dwa gole Rayo Vallecano. Barcelona wygrała 5:2 bez klasycznej dziewiątki, a Raphinha zrobił wszystko, żeby nowy konkurent nie poczuł się zbyt pewnie.
PRZYLECIAŁ JAKO ODPOWIEDŹ. PYTANIE ZNIKNĘŁO
Brazylijczyk obserwował spotkanie z Rayo ze stadionu. Jego transfer z Arsenalu nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony przez Barcelonę, ale według medialnych doniesień kluby uzgodniły operację wartą około 10 milionów euro plus bonusy. Jesus ma przejść badania i podpisać kontrakt obejmujący dwa lata z możliwością przedłużenia współpracy o kolejny sezon.
Przyleciał po miejsce w ataku. Z trybun zobaczył jednak Barcelonę, która bez klasycznego środkowego napastnika strzeliła pięć goli i stworzyła 23 sytuacje bramkowe. W centralnej strefie wystąpił Raphinha, wspierany przez Lamine’a Yamala, Anthony’ego Gordona i Daniego Olmo.
Eksperyment nie wyglądał jak rozwiązanie awaryjne. Wyglądał jak plan, którego Hansi Flick może nie mieć żadnego powodu zmieniać.
RAPHINHA NIE ZAMIERZA ROBIĆ MIEJSCA
Raphinha dwukrotnie pokonał bramkarza Rayo i po trzech kolejkach ma już pięć ligowych trafień. Brazylijczyk rozpoczął sezon od dubletu przeciwko Elche, później trafił z Athletikiem, a teraz dołożył kolejne dwa gole.
Jeszcze ważniejsze jest to, jak funkcjonuje na środku ataku. Nie czeka na piłkę pomiędzy stoperami, lecz wymienia pozycje, schodzi do rozegrania, atakuje przestrzeń i rozpoczyna pressing. Dzięki jego ruchliwości Barcelona może umieścić na boisku kilku ofensywnych zawodników bez przywiązywania któregokolwiek z nich do jednej pozycji.
Jesus ma być alternatywą dla takiego ustawienia. Problem w tym, że przy obecnej formie Raphinhi alternatywa może bardzo szybko stać się eleganckim określeniem rezerwowego.
JESUS MOŻE ZACZĄĆ OD ŁAWKI
Nowy napastnik ma argumenty, których Barcelona potrzebuje. Potrafi grać na środku oraz na skrzydle, intensywnie pracuje bez piłki i może zaoferować Flickowi bardziej bezpośredni wariant w polu karnym. Jego transfer za około 10 milionów euro jest również stosunkowo niewielkim ryzykiem finansowym.
Żaden z tych argumentów nie gwarantuje jednak miejsca w podstawowym składzie. Jesus dołącza do zespołu po rozpoczęciu sezonu, bez pełnego okresu przygotowawczego i po latach przerywanych problemami zdrowotnymi. Raphinha jest natomiast w rytmie meczowym, strzela, asystuje i doskonale rozumie mechanizmy Barcelony.
Jeżeli kapitan reprezentacji Brazylii utrzyma obecną skuteczność, Jesus może rozpocząć swoją katalońską przygodę na ławce. A później zagnieździć się tam na dłuuuugo.
BARCELONA KUPUJE MOŻLIWOŚĆ, NIE GWARANCJĘ
Po odejściu Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa Barcelona potrzebowała dodatkowego napastnika. Nie oznacza to jednak, że sprowadza automatycznie nowego właściciela numeru dziewięć. Jesus ma poszerzyć wybór Flicka, zwiększyć konkurencję i pozwolić trenerowi zmieniać sposób atakowania w zależności od przeciwnika.
Pierwszy wieczór w Barcelonie przedstawił mu skalę wyzwania wyjątkowo czytelnie. Zobaczył pięć bramek, zwycięstwo 5:2 i Raphinhę świętującego dublet z pozycji, którą sam chciałby zająć.
Gabriel Jesus przyjechał do Katalonii po nowe życie. Na początek otrzymał znakomite miejsce do oglądania, jak Raphinha próbuje zatrzymać je dla siebie.
