Real chciał kolejnych sześciu miesięcy. Sędzia odmówiła przedłużenia sprawy Negreiry
Sędzia odrzuciła wniosek Realu Madryt o przedłużenie śledztwa w sprawie Negreiry. Postępowanie nie zostało jednak zamknięte.
Real Madryt wystąpił o przedłużenie śledztwa w sprawie Negreiry o kolejne sześć miesięcy. Do wniosku klubu przyłączyła się prokuratura, ale sędzia prowadząca postępowanie uznała, że dalsze przesuwanie terminu nie jest konieczne. Barcelona może odetchnąć, choć jeszcze zdecydowanie nie powinna otwierać szampana. Sprawa nie została zamknięta.
REAL CHCIAŁ WIĘCEJ CZASU
Sędzia Sądu Śledczego numer 1 w Barcelonie odrzuciła wniosek Realu Madryt o kolejne pół roku postępowania przygotowawczego. Obecny termin upływał 1 września, a madrycki klub domagał się jego przedłużenia na podstawie ustaleń Guardia Civil.
Real przekonywał, że przeprowadzone czynności dostarczyły bezpośrednich oraz pośrednich dowodów wskazujących na możliwość popełnienia ciągłego przestępstwa korupcji sportowej. Prokuratura poparła ten wniosek, ale nie przekonało to prowadzącej sprawę sędzi.
Po kilku latach postępowania nawet kalendarz najwyraźniej uznał, że sześć kolejnych miesięcy nie musi automatycznie rozwiązać wszystkiego, czego nie udało się rozwiązać wcześniej.
PRZESŁUCHANIA ODBĘDĄ SIĘ W LISTOPADZIE
Odmowa przedłużenia śledztwa nie oznacza, że akta zostaną natychmiast zamknięte. Na listopad zaplanowano jeszcze dwa przesłuchania. Zeznania mają złożyć były piłkarz oraz trener rezerw Barcelony Gerard López, a także delegat drużyny rezerw wskazany przez „AS” jako Antonio A.
Sędzia wyjaśniła, że przesłuchania zostały zarządzone przed upływem obowiązującego terminu. Z tego powodu mogą zostać przeprowadzone później i nie wymagają formalnego przedłużenia całego etapu śledztwa.
Podobnie wygląda sytuacja z dodatkowymi czynnościami, o które zabiegał Real Madryt. Sędzia wcześniej je odrzuciła, a sprawą zajmuje się obecnie Audiencia Provincial de Barcelona. Jeżeli sąd odwoławczy przyzna rację Realowi, wykonanie tych czynności po terminie nadal będzie możliwe.
KONIEC TERMINU NIE JEST KOŃCEM SPRAWY
To ważne rozróżnienie. Sędzia nie oczyściła Barcelony z zarzutów, nie umorzyła postępowania i nie stwierdziła, że klub nie dopuścił się żadnego przestępstwa. Odrzuciła jedynie wniosek o kolejne sześć miesięcy śledztwa.
Postępowanie dotyczy 7,3 miliona euro, które Barcelona miała wypłacić w latach 2001–2018 José Maríi Enríquezowi Negreirze oraz jego synowi Javierowi. Negreira był wówczas wiceprzewodniczącym Komitetu Technicznego Arbitrów.
Barcelona utrzymuje, że płaciła za raporty i konsultacje dotyczące sędziów. Śledczy od dawna próbują ustalić, czy była to rzeczywista usługa, czy znacznie droższa wersja wiedzy o tym, który arbiter lubi szybko pokazywać kartki.
BARCELONA DOSTAŁA ODDECH, NIE UNIEWINNIENIE
Decyzja jest korzystna dla Barcelony, ponieważ Real Madryt nie otrzymał dodatkowego czasu, o który zabiegał. Nie zmienia jednak zasadniczego położenia klubu. Dwa przesłuchania pozostają w kalendarzu, sąd odwoławczy może jeszcze dopuścić kolejne czynności, a ostateczna decyzja dotycząca dalszego biegu sprawy nie zapadła.
Sprawa Negreiry po raz kolejny dostarczyła więc rozwiązania idealnie pasującego do swojej historii: formalnie termin się skończył, ale sama sprawa nadal trwa. Barcelona niczego jeszcze nie wygrała. Real po prostu nie dostał następnych sześciu miesięcy na szukanie kolejnych odpowiedzi.
Źródło: AS/EFE
