Deportivo chce wypożyczyć Casadó. Barcelona wolałaby pieniądze od razu
Deportivo stara się o wypożyczenie Marca Casadó. Piłkarz chce zostać w LaLiga, ale Barcelona preferuje sprzedaż wychowanka za około 20 mln euro.
Marc Casadó może zostać w LaLiga, regularnie grać i nie zamykać sobie drogi powrotnej do Barcelony. Deportivo La Coruña proponuje rozwiązanie wygodne dla piłkarza: wypożyczenie na jeden sezon. Problem w tym, że Barcelona przez całe lato próbowała zamienić wychowanka przede wszystkim w przelew.
DEPORTIVO WCHODZI W OSTATNIEJ CHWILI
Jak informuje AS, beniaminek LaLigi rozpoczął starania o wypożyczenie Casadó. Deportivo chce wzmocnić środek pola przed zamknięciem okna i liczy na to, że sam zawodnik wybierze pozostanie w Hiszpanii.
Według dziennika taka formuła odpowiada pomocnikowi. Casadó mógłby odbudować swoją pozycję, otrzymać regularne minuty i jednocześnie zachować kontrakt z Barceloną. Nie musiałby definitywnie rezygnować z ambicji, by jeszcze kiedyś przebić się w klubie, w którym przeszedł drogę od La Masii do pierwszego zespołu.
Dla Deportivo byłby to transfer znacznie poważniejszy, niż może sugerować słowo „wypożyczenie”. Casadó zna LaLigę, ma za sobą 75 występów w pierwszej drużynie Barcelony i dwa mecze w reprezentacji Hiszpanii. Nie przyjeżdżałby do A Coruña na naukę wiązania sznurówek.
BARCELONA WOLAŁABY SPRZEDAŻ
Interes piłkarza i interes klubu tym razem nie idą dokładnie w tę samą stronę. Barcelona preferowała definitywny transfer, ponieważ sprzedaż wychowanka daje jej niemal czysty zysk księgowy. Casadó został wyszkolony w klubie, więc w jego przypadku nie ma wysokiej kwoty transferowej, którą trzeba byłoby jeszcze amortyzować.
Cadena SER podaje, że Barça wycenia obecnie pomocnika na około 20 milionów euro. Jego sprzedaż mogłaby podnieść letnie przychody wygenerowane dzięki zawodnikom z La Masii z blisko 60 do około 80 milionów.
Wypożyczenie do Deportivo nie zapewni takiego efektu. Może zwolnić miejsce w kadrze i część wynagrodzenia, ale nie przyniesie od razu pieniędzy, na które liczył klub. Barcelona przez całe lato szukała kupca. Teraz dostała propozycję, która rozwiązuje problem sportowy, lecz niekoniecznie ten zapisany w budżecie.
TURCJA PŁACI, CASADÓ SIĘ NIE SPIESZY
AS informuje również o konkretnej ofercie z Turcji. Wcześniej Casadó był łączony między innymi z Beşiktaşem, Bayerem Leverkusen i klubami z Arabii Saudyjskiej. Propozycje z ostatniego z tych kierunków miały być szczególnie atrakcyjne finansowo, ale zawodnik chciał kontynuować karierę w Europie.
Latem Barcelona miała również odrzucić ofertę opiewającą na 10 milionów euro. Wówczas oczekiwania były wyższe. Teraz okno się zamyka, chętnych do zapłacenia żądanej kwoty nie przybywa, a na stole pojawił się klub oferujący przede wszystkim minuty.
Casadó nie ma mocnej pozycji w zespole Hansiego Flicka. Mundo Deportivo informowało, że trener już po poprzednim sezonie przekazał pomocnikowi, iż nie znajduje się on w jego planach, a następnie powtórzył tę decyzję na początku przygotowań.
Klub chce więc rozstania, ale najlepiej takiego, przy którym drzwi zamyka przelew. Piłkarz wolałby pozostawić je uchylone.
WYPOŻYCZENIE RATUJE ZAWODNIKA, NIE BUDŻET
Sportowo Deportivo ma sens. Casadó zostałby w LaLiga, otrzymał szansę na regularną grę i nie musiałby zaczynać od zera w obcym kraju. Dobra forma w A Coruña mogłaby też podnieść jego wartość przed kolejnym latem.
Dla Barcelony byłoby to rozwiązanie połowiczne. Klub nie musiałby utrzymywać zawodnika, z którego Flick nie zamierza korzystać, ale nie dostałby pieniędzy potrzebnych do dalszego poprawiania bilansu sprzedaży wychowanków.
Cała operacja sprowadza się więc do wyboru między rozwojem zawodnika a natychmiastowym przychodem. Deportivo oferuje Casadó boisko. Turcja może zaoferować Barcelonie pieniądze. Po kilku miesiącach szukania rozwiązania klub i piłkarz nadal czekają na ofertę, która zadowoliłaby obu.
Na razie taka nie nadeszła. Zegar za to nie miał żadnych problemów z dotarciem na czas.
