Woltemade został zaoferowany Barcelonie. Klub miał już wybranego Gabriela Jesusa
Nick Woltemade został zaoferowany Barcelonie w końcówce okna, ale klub miał już ustalony transfer Gabriela Jesusa z Arsenalu.
Barcelona dostała jeszcze jedną możliwość w końcówce okna transferowego. Nick Woltemade, napastnik kupiony przez Newcastle za około 75 milionów euro, został zaoferowany katalońskiemu klubowi. Problem polegał na tym, że przybył na casting, kiedy rola została już obsadzona. Barça kończyła w ciszy transfer Gabriela Jesusa.
Do negocjacji w sprawie Niemca nawet nie doszło. Woltemade przeniósł się ostatecznie na wypożyczenie do Juventusu, a Barcelona zapłaciła Arsenalowi 10 milionów euro za brazylijskiego napastnika.
PROPOZYCJA PRZYSZŁA ZA PÓŹNO
Według Mundo Deportivo nazwisko Woltemade pojawiło się w Barcelonie podczas ostatnich dni okna. Przyszłość 24-latka w Newcastle była niepewna, dlatego jego otoczenie i angielski klub szukali rozwiązania pozwalającego mu regularnie grać.
Niemiec nie znajdował się wcześniej w gronie głównych kandydatów Barcelony. Został zaproponowany w momencie, gdy operacja sprowadzenia Gabriela Jesusa była już bardzo zaawansowana.
Brazylijczyk przyznał później, że o zainteresowaniu Barcelony dowiedział się około tygodnia przed transferem. Rozmowy prowadzono bez większego medialnego hałasu i szybko ustalono najważniejsze warunki. Kiedy na stole pojawił się Woltemade, Jesus miał już jedną nogę w klubie.
Barcelona tym razem nie rozpoczęła kolejnej sagi. Samo okno zdążyło ją w tym wyręczyć.
NEWCASTLE ZAPŁACIŁO ZA NIEGO FORTUNĘ
Woltemade trafił do Newcastle latem 2025 roku po bardzo dobrym sezonie w Stuttgarcie. Angielski klub zapłacił za niego około 69 milionów funtów, czyli blisko 75 milionów euro. Był to wówczas najdroższy transfer w historii Newcastle.
Wcześniej Niemiec zdobył 18 bramek w 36 spotkaniach dla Stuttgartu i pomógł drużynie wywalczyć krajowy puchar. W Premier League nie zdołał jednak utrzymać podobnego tempa.
W swoim pierwszym sezonie w Anglii strzelił osiem goli w 34 meczach ligowych oraz jedną bramkę w dziesięciu występach w Champions League. Łącznie zakończył rozgrywki z 11 trafieniami i sześcioma asystami w 53 spotkaniach.
Newcastle nie zamierzało sprzedawać go po jednym sezonie ze znaczną stratą. Zgodziło się natomiast na wypożyczenie do Juventusu do czerwca 2027 roku. Woltemade otrzyma w Turynie możliwość odbudowania swojej pozycji, a angielski klub zachowa kontrolę nad jego przyszłością.
BARCELONA WYBRAŁA TAŃSZE ROZWIĄZANIE
Sprowadzenie Gabriela Jesusa kosztowało Barcelonę 10 milionów euro. Bonusy mogą podnieść końcową wartość operacji do około 15 milionów. Brazylijczyk podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2029 roku i zaakceptował znaczną obniżkę wynagrodzenia.
Różnica finansowa między obiema operacjami była ogromna, nawet jeśli Juventus pozyskał Woltemade wyłącznie na zasadzie wypożyczenia. Barcelona otrzymała możliwość sprowadzenia piłkarza wycenionego rok wcześniej na 75 milionów euro, ale miała już przygotowany znacznie tańszy transfer.
To nie oznacza, że klub przeprowadził pełne porównanie obu zawodników i po długiej analizie postawił na Jesusa. Woltemade został zaoferowany zbyt późno, aby poważne rozmowy mogły się rozpocząć. Chronologia zdecydowała szybciej niż dział skautingu.
W TLE NADAL BYŁ JULIÁN ÁLVAREZ
Poszukiwania nowego napastnika przez większość lata koncentrowały się wokół Juliána Álvareza. Barcelona próbowała przekonać piłkarza i wywierać presję na Atlético Madryt, ale klub ze stolicy konsekwentnie odmawiał rozpoczęcia negocjacji.
Gdy stało się jasne, że ta operacja nie ruszy, Barcelona zwróciła się w stronę dostępnego i znacznie tańszego Gabriela Jesusa. Woltemade pojawił się jeszcze później, kiedy najważniejsze ustalenia z Arsenalem i Brazylijczykiem były już gotowe.
Na koniec Barcelona miała więc na stole napastnika kupionego rok wcześniej za 75 milionów euro oraz transfer przygotowany za 10 milionów. Wybrała nie większe nazwisko ani wyższą cenę, lecz operację, którą można było rzeczywiście zakończyć przed zamknięciem okna.
Woltemade trafił do Juventusu. Gabriel Jesus dostał w Barcelonie numer 9. Ostatnia kandydatura była ciekawa, ale pojawiła się już po zakończeniu rekrutacji.
