Flick wygrał 5:0 i nadal domaga się „prawdziwej dziewiątki”
Hansi Flick po zwycięstwie Barcelony 5:0 nad Valencią przyznał, że jego zespół nadal potrzebuje klasycznego środkowego napastnika.
FC Barcelona rozbiła Valencię 5:0, zdobyła już 17 bramek w czterech kolejkach LaLiga i pozostaje jedyną drużyną z kompletem punktów. Mogłoby się wydawać, że przynajmniej temat skuteczności został chwilowo zamknięty. Hansi Flick uznał jednak, że to dobry moment, by przypomnieć władzom klubu o pozycji, której najwyraźniej nadal nie udało się właściwie obsadzić.
PIĘĆ GOLI, ALE PLAN SIĘ NIE ZMIENIŁ
Barcelona od początku kontrolowała spotkanie na Mestalla. Dwie bramki zdobył Lamine Yamal, a po jednym trafieniu dołożyli Fermín López, Raphinha i Pedri. Flick nazwał występ swojej drużyny fantastycznym, chwalił sposób tworzenia wolnych przestrzeni i jakość wykończenia akcji.
Kiedy zapytano go o strzelanie bez klasycznego środkowego napastnika, Niemiec natychmiast sprowadził rozmowę na dobrze znane tory.
– Nasze myślenie się nie zmieniło. Potrzebujemy prawdziwej dziewiątki, ale mamy bardzo dużo jakości z przodu – powiedział Flick.
Pięć goli, 17 trafień w czterech kolejkach i trener nadal przypominający o brakującym napastniku. Barcelona potrafi nawet po efektownej wygranej zostawić wrażenie, że budowę kadry zakończono chwilę przed zamontowaniem ostatnich drzwi.
GABRIEL JESUS JUŻ ZADEBIUTOWAŁ
Słowa Flicka brzmią jeszcze ciekawiej w zestawieniu z debiutem Gabriela Jesusa. Brazylijczyk pojawił się na boisku w 80. minucie, zmieniając Pedriego. Zdążył uczestniczyć w kilku akcjach i poszukać pierwszego gola, ale nie trafił do siatki.
Był to jego pierwszy występ po transferze z Arsenalu. Przed spotkaniem Flick zaznaczał, że napastnik nie jest jeszcze w pełni przygotowany fizycznie, dlatego na Mestalla otrzymał tylko końcowy fragment meczu.
Nie oznacza to, że trener skreślił Gabriela Jesusa. Niemiec wcześniej bardzo dobrze wypowiadał się o jego jakości i zachowaniu pod bramką. Jego najnowsza deklaracja pokazuje jednak, że Brazylijczyk nie zamknął dyskusji dotyczącej klasycznego środkowego napastnika. Zdążył zadebiutować, a wakat już ponownie pojawił się w rozmowie.
FLICK NIE OGŁOSIŁ TRANSFERU
Wypowiedzi trenera nie należy przedstawiać jako zapowiedzi konkretnej operacji. Flick nie podał nazwiska, terminu ani informacji o prowadzonych rozmowach. Powiedział jedynie, że wcześniejsze stanowisko dotyczące potrzeby sprowadzenia typowej „dziewiątki” pozostało aktualne.
To istotne rozróżnienie, bo w przypadku Barcelony jedno zdanie wystarczy czasami, żeby następnego ranka medialnie zakontraktować trzech napastników, a czwartego ustawić już do prezentacji. Na dziś istnieje potrzeba wskazana przez szkoleniowca, nie potwierdzony transfer.
GOLE NIE ZASŁONIŁY FLICKOWI BRAKÓW
Flick nie zamierzał również zachwycać się samym rozmiarem zwycięstwa. Po uzyskaniu wysokiego prowadzenia oczekiwał od drużyny spokojniejszego zarządzania spotkaniem i oszczędzania energii przed kolejnymi meczami.
Barcelona strzela bez klasycznego napastnika, ponieważ ma wyjątkowo szeroki zestaw zawodników potrafiących wejść w pole karne. Lamine Yamal, Raphinha, Fermín, Pedri i Dani Olmo dają gole oraz ostatnie podania. Trener docenia tę różnorodność, ale nie zamierza udawać, że zastępuje ona wszystkie cechy typowej „dziewiątki”.
Na boisku Barcelona wygląda więc na drużynę kompletną. Przy mikrofonie jej trener nadal wskazuje brakujący element. Zarząd może cieszyć się wynikiem 5:0, lecz Flick właśnie dopisał do niego małą, bardzo czytelną gwiazdkę.
