Mourinho wraca do słynnego „dlaczego?”. Mocny zarzut wobec VAR-u
José Mourinho zażądał wyjaśnień w sprawie niepowtórzonego karnego Mbappé i kartki dla kapitana Viníciusa po meczu Realu z Betisem.
José Mourinho nie zamierzał udawać, że po meczu Realu Madryt z Realem Betis wszystko zostało wyjaśnione. Przed spotkaniem z Interem wrócił do niewykorzystanego rzutu karnego Kyliana Mbappé i swojego słynnego pytania: „Dlaczego?”. Tym razem chodziło o brak powtórzenia jedenastki oraz zachowanie arbitrów wobec kapitana Realu.
MOURINHO NIE UŻYŁ VARU JAKO WYMÓWKI
Portugalczyk rozpoczął od ważnego zastrzeżenia. Real przegrał 0:1, ponieważ nie wykorzystał przewagi i licznych sytuacji. Mbappé mógł również zmarnować powtórzony rzut karny. Mourinho nie próbował więc przepisać wyniku spotkania przy konferencyjnym stole.
Nie zamierzał jednak przemilczeć tego, co wydarzyło się po obronie Álvaro Vallesa. Marc Bartra ruszył przed strzałem, znalazł się przed zawodnikami Realu i jako pierwszy dotarł do odbitej piłki. VAR analizował sytuację przez ponad dwie minuty, lecz nie nakazał powtórzenia jedenastki i nie wezwał Alejandro Hernándeza Hernándeza do monitora.
Mourinho postawił sprawę ostro: albo sędziowie obsługujący VAR nie znali przepisu, albo świadomie uznali, że nie należy interweniować. Pierwsza możliwość oznaczałaby brak kompetencji, druga byłaby znacznie poważniejsza. Trener wolał przyjąć wersję o błędzie, ale zażądał odpowiedzi od osób odpowiedzialnych za sędziowanie.
PRZEPIS, KTÓRY WYGLĄDA INACZEJ, NIŻ DZIAŁA
Komitet Techniczny Sędziów przedstawił własne wyjaśnienie. Zgodnie z aktualną interpretacją zawodnik narusza przepisy przy rzucie karnym, jeżeli w chwili uderzenia piłki co najmniej jedna jego stopa dotyka pola karnego, linii lub łuku przed polem karnym. Nie uwzględnia się części ciała znajdujących się w powietrzu nad tym obszarem.
Na zatrzymanym obrazie lewa stopa Bartry miała pozostawać poza zakazanym obszarem, natomiast prawa oraz tułów znajdowały się nad nim, ale nie dotykały murawy. Na podstawie takiej interpretacji VAR uznał, że formalnego przewinienia nie było.
Nie można więc uczciwie ogłosić tej decyzji udowodnionym błędem przeciwko Realowi. Można natomiast zapytać, czy system wymagający analizy ustawienia jednej stopy z dokładnością do pojedynczej klatki rzeczywiście stał się bardziej zrozumiały. Bartra wystartował wcześniej, zdobył przewagę i przejął odbitą piłkę, ale według technicznego zapisu nie przekroczył granicy. Dla widza wygląda to jak wtargnięcie. Dla VAR-u — jak prawidłowo rozegrana sytuacja.
REAL ZNÓW MUSI DOMAGAĆ SIĘ WYJAŚNIEŃ
To właśnie tutaj zaczyna się poważniejszy problem. Kontrowersyjne decyzje dotyczące Realu są często tłumaczone dopiero po meczu, językiem technicznych przypisów. Na stadionie nie przedstawiono komunikatu, arbiter nie podszedł do monitora, a piłkarze nie otrzymali czytelnego wyjaśnienia. Zostało długie oczekiwanie, wznowienie gry i przekonanie, że kluczową sytuację rozstrzygnięto przeciwko nim.
Mourinho zwrócił również uwagę na żółtą kartkę dla Viníciusa Júniora. Brazylijczyk, pełniący funkcję kapitana, wskazał opaskę i chciał porozmawiać z sędzią. W protokole zapisano później, że został ukarany za zgłaszanie uwag dotyczących decyzji arbitra. Sam przepis pozwalający kapitanowi na spokojny kontakt z sędzią nie daje mu pełnej nietykalności, ale tak ogólne uzasadnienie nie rozwiązuje wątpliwości Mourinho.
TECHNOLOGIA NIE NAPRAWI BRAKU ZAUFANIA
Problem VAR-u w Hiszpanii nie sprowadza się już wyłącznie do tego, czy pojedyncza decyzja była poprawna. Chodzi o przewidywalność, komunikację i jednakowe stosowanie interpretacji. Jeśli za kilka tygodni podobna jedenastka zostanie powtórzona, obecne wyjaśnienie wróci ze zdwojoną siłą.
Mourinho nie zażądał punktów ani nie zrzucił na arbitrów odpowiedzialności za porażkę. Zażądał odpowiedzi. W tym sensie jego „dlaczego?” nie było zwykłym powrotem do starego repertuaru. Było ostrzeżeniem, że VAR bez przejrzystych i konsekwentnych decyzji nie usuwa podejrzeń. Jedynie przenosi je sprzed telewizora do pokoju pełnego monitorów.
