Bisiwu jednak bez debiutu. Flick zgasił historię, zanim zdążyła się rozpędzić
Hansi Flick potwierdził, że Jesse Bisiwu nie znajdzie się w kadrze Barcelony na Feyenoord. Skrzydłowy ma trenować z seniorami i grać w rezerwach.
Jesse Bisiwu wrócił do treningów z pierwszym zespołem Barcelony i niemal natychmiast został kandydatem do powołania na mecz z Feyenoordem. Wystarczyła obecność młodego skrzydłowego na zajęciach, by pojawiła się wizja jego pierwszego europejskiego wieczoru. Hansi Flick potrzebował jednej konferencji prasowej, aby przywrócić tej historii właściwe proporcje.
Niemiecki trener potwierdził, że Bisiwu nie znajdzie się w zespole na środowe spotkanie Champions League. Żadnego debiutu, żadnej niespodzianki w kadrze. Na razie zostaje dokładnie ten plan, który istniał przed rozpoczęciem medialnego odliczania.
Z TRENINGU DO CHAMPIONS LEAGUE? NIE TAK SZYBKO
We wtorek przed południem „AS” informował, że Bisiwu uczestniczył w treningu pierwszej drużyny razem z Hamzą. Belg wrócił do zajęć po urazie kostki, a jego obecność została przedstawiona jako sygnał, że może być jedną z nowych twarzy w pierwszej europejskiej kadrze Flicka.
Doniesienie od początku mówiło jedynie o możliwości powołania, a nie o decyzji trenera. To istotna różnica, choć przy Barcelonie takie szczegóły czasami zostają kilka długości za nagłówkiem. Zanim opublikowano listę zawodników, Bisiwu zdążył już medialnie zapukać do drzwi Champions League.
Flick te drzwi na razie zamknął. Zapytany bezpośrednio o plan dotyczący skrzydłowego odpowiedział: „Nie będzie w zespole w środę, ale wszystko z nim w porządku”.
FLICK WYZNACZYŁ MU INNĄ DROGĘ
Trener wyjaśnił, że Bisiwu ma pracować z pierwszą drużyną, a regularnie występować w Barcelonie Atlètic. Pozostaje blisko zespołu Flicka i jest obserwowany, lecz jego obecnym miejscem do zbierania minut mają być rezerwy.
To podejście brzmi znacznie spokojniej niż opowieść o nagłym debiucie w Champions League. I prawdopodobnie jest dla młodego zawodnika rozsądniejsze. Bisiwu dopiero wrócił po problemach z kostką, dlatego trening z seniorami nie musiał automatycznie oznaczać powołania na Feyenoord.
Sam piłkarz nie zrobił niczego, za co należałoby go krytykować. Trenował, wrócił po urazie i walczy o swoją szansę. Cała nadbudowa powstała obok niego. W Barcelonie kolejny młody zawodnik ponownie zdążył zostać bohaterem historii, zanim trener zdecydował, czy w ogóle zabierze go na mecz.
