Kampanii miało nie być. Flick już promuje Yamala do Złotej Piłki
Po zwycięstwie Barcelony 5:1 nad Feyenoordem Hansi Flick stwierdził, że Lamine Yamal zasługuje na Złotą Piłkę. Wcześniej klub odcinał się od kampanii.
Jeszcze przed spotkaniem z Feyenoordem Lamine Yamal zapewniał, że nie zamierza prowadzić kampanii na rzecz zdobycia Złotej Piłki. Nie będzie o nic błagał, bo decyzja należy do dziennikarzy. Brzmiało skromnie, elegancko i, rzecz jasna, zupełnie inaczej niż słowa Kyliana Mbappé, który miał czelność otwarcie uwierzyć we własne szanse.
Minęła doba, Barcelona rozbiła Feyenoord 5:1, a Hansi Flick już nie bawił się w dyplomację. Niemiec oznajmił, że Yamal zasługuje na nagrodę. Kampanii nadal oczywiście nie ma. Jest tylko kandydat, trener z megafonem i klubowa narracja ustawiona w równym szeregu.
NAJPIERW NIE BYŁO POTRZEBY BŁAGAĆ
Na konferencji przed meczem z Feyenoordem Yamal został zapytany o rywalizację o Złotą Piłkę. Odpowiedział, że nie musi prowadzić kampanii i nie zamierza o nic błagać. Podkreślił, że wybór należy do głosujących dziennikarzy.
Flick zachowywał wówczas większy dystans. Mówił o wielu znakomitych zawodnikach w swojej drużynie i przekonywał, że zajmowanie się indywidualnym plebiscytem nie jest jego zadaniem. Wystarczyło jednak jedno spotkanie, żeby zadanie najwyraźniej samo wpisało się do obowiązków trenera.
PO WYNIKU 5:1 FLICK ZMIENIŁ TON
Barcelona rozpoczęła sezon Champions League od zwycięstwa 5:1 nad Feyenoordem. Yamal zdobył bramkę z rzutu wolnego w 77. minucie, podwyższając prowadzenie gospodarzy na 4:0.
Po meczu Flick otrzymał bezpośrednie pytanie, czy jego zawodnik zasługuje na Złotą Piłkę. Tym razem odpowiedź nie pozostawiała już miejsca na interpretacje.
– To mój zawodnik, więc oczywiście, że tak uważam. Zasługuje na wygranie Złotej Piłki. Jest wyjątkowym, szczególnym piłkarzem. Każdy, kto ogląda jego mecze, wie, że na nią zasługuje – powiedział trener Barcelony.
Yamal nie musiał więc rozpoczynać kampanii osobiście. Wystarczyło przekazać mikrofon szkoleniowcowi.
MBAPPÉ POWIEDZIAŁ MNIEJ I DOSTAŁ WIĘCEJ
Dwa dni wcześniej o tę samą nagrodę zapytano Kyliana Mbappé. Francuz stwierdził, że grając dla Realu Madryt, jest się naturalnie łączonym z najważniejszymi wyróżnieniami. Ocenił, że może to być dla niego dobry rok, ale jednocześnie zaznaczył, że decyzję podejmą dziennikarze.
Nie ogłosił się zwycięzcą. Nie zażądał nagrody. Odpowiedział na pytanie i przyznał, że uważa się za jednego z kandydatów. Mimo to jego wypowiedź została przedstawiona między innymi przez „El País” jako autopromocja. W tym samym materiale słowa Yamala o braku kampanii posłużyły do zbudowania kontrastu z Francuzem.
Problem w tym, że dzień później Flick zrobił dokładnie to, czego Barcelona podobno robić nie zamierzała: publicznie wskazał swojego zawodnika jako człowieka zasługującego na zwycięstwo.
KAMPANIA, KTÓRA NIE LUBI SWOJEJ NAZWY
Według „El País” Barcelona zmieniła podejście po poprzednim plebiscycie i tym razem postanowiła mocniej wspierać kandydaturę Yamala. Dziennik informował również, że klub zdecydował się wystawić 19-latka do rozmowy z mediami po wcześniejszych wypowiedziach José Mourinho i Mbappé.
Samo poparcie dla Yamala nie jest niczym dziwnym. To znakomity zawodnik, który ma argumenty sportowe i w wygranym 5:1 meczu z Feyenoordem ponownie pokazał swoją jakość. Zabawne robi się dopiero wtedy, gdy podobne słowa zawodnika Realu Madryt są nazywane nachalną autopromocją, a niemal identyczny przekaz z Barcelony uchodzi za spontaniczne uznanie klasy piłkarza.
Barcelona nie prowadzi kampanii. Barcelona po prostu organizuje konferencje, wystawia kandydata przed kamery, a następnie pozwala trenerowi powiedzieć, że właśnie ten kandydat powinien wygrać. Całkowicie przypadkowo i bez żadnej narracji.
