Mbappé odpowiedział na memy o „dyktatorze”. „Brakuje świadomości politycznej i ludzkiej”
Kylian Mbappé odpowiedział na memy przedstawiające go jako dyktatora. Francuz rozumie żart, ale krytykuje brak świadomości historycznej.
Kylian Mbappé przez długi czas nie reagował na internetowe przeróbki przedstawiające go jako dyktatora. Część z nich traktował jak zwykłą szatniową zabawę. Problem zaczyna się jednak tam, gdzie żart przestaje dotyczyć rzekomej pozycji piłkarza, a zaczyna opierać się na porównywaniu go z ludźmi odpowiedzialnymi za śmierć i cierpienie milionów osób.
Napastnik Realu Madryt odniósł się do popularnych memów we fragmencie rozmowy opublikowanym przez „L’Équipe” przed pełną publikacją wywiadu w „France Football”. Jego odpowiedź była spokojna, ale granicę wyznaczył bardzo wyraźnie.
ŻART, KTÓRY WYSZEDŁ POZA SZATNIĘ
Określenia „dyktator” oraz „Mobutu” funkcjonują w mediach społecznościowych od kilku lat. Nawiązują do narracji przedstawiającej Mbappé jako zawodnika mającego ogromny wpływ na decyzje podejmowane w jego klubach i reprezentacji.
Z czasem żart wyszedł poza internetowe komentarze. Powstawały grafiki generowane przy użyciu sztucznej inteligencji, na których Francuz był przedstawiany w mundurach wojskowych. Hasła pojawiały się również na koszulkach, flagach oraz transparentach przynoszonych przez kibiców na stadiony.
Mbappé przyznał, że rozumie humorystyczny charakter części takich materiałów. Jego zdaniem w wielu przypadkach ludzie nie próbują nikogo skrzywdzić i traktują całą historię jako niewinną zabawę.
NIE KAŻDE PORÓWNANIE JEST NIEWINNE
Francuz zwrócił jednak uwagę na drugą stronę tych memów. Mobutu Sese Seko rządził Zairem, czyli dzisiejszą Demokratyczną Republiką Konga, od 1965 do 1997 roku. Jego autorytarny reżim był kojarzony z brutalnymi represjami, korupcją i wykorzystywaniem państwa do osobistego wzbogacenia.
– Jest w tym zabawna część, bo widać, że dla niektórych ludzi to tylko żart. Jest też część mniej zabawna, ponieważ wiemy, jakie szkody takie osoby wyrządziły w historii – powiedział Mbappé.
Zawodnik podkreślił, że nie uważa porównywania piłkarza do ludzi odpowiedzialnych za zabójstwa oraz cierpienie milionów za całkowicie obojętne. Według niego niektóre publikacje pokazują brak świadomości politycznej i ludzkiej.
To nie była obrażona reakcja gwiazdy, której przeszkadza każdy mem na własny temat. Mbappé zaakceptował humor, ale przypomniał, że prawdziwi dyktatorzy nie są fikcyjnymi postaciami stworzonymi na potrzeby internetowego żartu.
DEMBÉLÉ TO INNY PRZYPADEK
Określenia „Mobutu” wobec Mbappé używał również Ousmane Dembélé. Obaj znają się z Paris Saint-Germain i reprezentacji Francji, dlatego w tym przypadku napastnik Realu nie doszukuje się złych intencji.
– Z Ousmane’em jest inaczej. Wziął to z mediów społecznościowych i używa wyłącznie dla zabawy, a nie po to, żeby wyrządzić krzywdę – wyjaśnił Francuz.
Mbappé rozdzielił więc szatniową docinkę od publicznych materiałów, które wykorzystują prawdziwe postacie historyczne bez zastanowienia nad ich zbrodniami. Nie domagał się zakazu memów ani nie próbował przedstawiać siebie jako ofiary. Poprosił jedynie o odrobinę świadomości.
SPOKOJNA ODPOWIEDŹ ZAMIAST OBURZENIA
Wypowiedź Mbappé pokazuje, że można mieć dystans do własnego wizerunku i jednocześnie nie akceptować każdej formy internetowego humoru. Francuz nie potępił wszystkich, którzy podawali memy dalej. Zwrócił uwagę na kontekst, o którym w mediach społecznościowych często zapomina się jako pierwszym.
Piłkarz Realu Madryt od lat pozostaje jedną z najczęściej komentowanych postaci światowego futbolu. Przeróbki, pseudonimy i żarty są częścią tej popularności. Mbappé nie próbuje z nimi walczyć, ale jasno zaznaczył, że porównanie do masowych zbrodniarzy nie zawsze kończy się tam, gdzie autor dopisze do publikacji uśmiechniętą emotikonę.
