Dziesięć niewygodnych pytań o finanse Barcelony. Opozycja wskazuje 2,441 miliarda euro długu
„Som un Clam” zadaje zarządowi Barcelony dziesięć pytań o dług, płynność, koszty finansowe, Espai Barça i wiarygodność budżetu.
Barcelona zdążyła już pochwalić się rekordowymi przychodami, ale „Som un Clam” postanowiło zajrzeć również na drugą stronę bilansu. Grupa stojąca w opozycji do zarządu Joana Laporty opublikowała dziesięć pytań dotyczących finansów klubu. Padają w nich konkretne i zdecydowanie mniej świąteczne liczby.
Najgłośniejsza to 2,441 miliarda euro zadłużenia. To wyliczenie przedstawione przez „Som un Clam”, a nie oficjalnie stosowana przez Barcelonę wartość długu regulacyjnego. Klub oddziela bowiem swoje zadłużenie operacyjne od finansowania Espai Barça. Różne metody liczenia pozwalają więc zarządowi mówić o jednej kwocie, a jego krytykom pokazywać zupełnie inną.
REKORDOWE PRZYCHODY NIE ZAMKNĘŁY DYSKUSJI
Barcelona zakończyła sezon 2025/2026 z przychodami wynoszącymi 1,06 miliarda euro. Po raz pierwszy w historii klubu przekroczona została bariera miliarda. Wynik działalności podstawowej wyniósł jednak zaledwie 200 tysięcy euro, a po uwzględnieniu pozostałych pozycji klub wykazał stratę netto w wysokości 18 milionów.
Według danych przedstawionych przed zwyczajnym zgromadzeniem członków klubu zadłużenie brutto wynosi 910 milionów euro. Ta kwota nie uwzględnia 1,5 miliarda pozyskanego na przebudowę stadionu. Barcelona tłumaczy, że finansowanie Espai Barça stanowi osobny projekt, który ma być spłacany z przychodów generowanych przez obiekt.
„Som un Clam” patrzy na sprawę znacznie mniej wybiórczo. Według grupy łączne zobowiązania sięgają 2,441 miliarda euro, czyli o 357 milionów więcej niż rok wcześniej. Opozycja wskazuje też, że 676,7 miliona przypada na zobowiązania krótkoterminowe.
Rekord przychodów brzmi efektownie. Tyle że rachunki, jak zwykle wyjątkowo nieuprzejmie, nie zatrzymują się na pierwszym slajdzie prezentacji.
GDZIE PODZIAŁA SIĘ GOTÓWKA?
Kolejne pytania dotyczą płynności. „Som un Clam” twierdzi, że pomimo pozyskania 354,4 miliona euro nowego finansowania stan środków pieniężnych zmniejszył się o 91,5 miliona, a przepływy z działalności operacyjnej pozostały ujemne.
Grupa zwraca również uwagę na 114,2 miliona euro kosztów finansowych. Przy przychodach przekraczających miliard właśnie ta pozycja ma pochłaniać znaczną część poprawy wypracowanej w podstawowej działalności klubu.
Na tym lista się nie kończy. Opozycja pyta o ujemne fundusze własne na poziomie 168 milionów euro, wzrost wydatków niezwiązanych bezpośrednio ze sportem oraz kolejne zwiększenie budżetu płacowego. W sezonie 2026/2027 koszty kadry sportowej mają według przedstawionych danych wynieść 633 miliony euro, czyli niemal tyle, ile przed pandemią.
BARÇA STUDIOS, UEFA I KOLEJNY OPTYMISTYCZNY BUDŻET
Osobny punkt dotyczy Barça Studios. Klub zwiększył udział w projekcie z 53,4 do 63,14 procent, choć – według wyliczeń przytoczonych przez „Som un Clam” – wartość aktywa została już obniżona o 69 procent względem pierwotnej inwestycji.
Pojawiło się również pytanie o naruszenie przepisów finansowych UEFA. Barcelona zapłaciła już 15 milionów euro kary, a według opozycyjnej grupy konsekwencje mogą wzrosnąć o kolejne 45 milionów. Nie jest to jednak przesądzony koszt, lecz ryzyko wskazane przez autorów komunikatu.
Zarząd zakłada, że w sezonie 2026/2027 przychody wzrosną do 1,195 miliarda euro, a rok zakończy się milionem euro zysku. „Som un Clam” przypomina jednak o czterech kolejnych budżetach, których założeń nie udało się w pełni zrealizować, i pyta, dlaczego tym razem członkowie klubu mieliby bez zastrzeżeń zaufać prognozom.
DZIESIĘĆ PYTAŃ CZEKA NA ODPOWIEDZI
„Som un Clam” domaga się między innymi konkretnego planu redukcji zadłużenia, wyjaśnienia sytuacji Espai Barça, harmonogramu przywrócenia dodatnich funduszy własnych oraz informacji o roli sprzedaży zawodników w równoważeniu budżetu.
To nadal pytania i interpretacje opozycyjnej grupy, a nie ustalenia niezależnego audytu. Nie można jednak sprowadzić ich do politycznej zaczepki, bo znaczna część wskazanych wartości pochodzi z dokumentów finansowych klubu.
Barcelona może więc dalej świętować miliardowe przychody. Członkowie klubu mają jednak prawo zapytać, dlaczego przy tak imponującej sprzedaży nadal trzeba tak długo tłumaczyć, ile właściwie wynosi dług.
