Bellingham odsłonił kulisy szatni Realu. Najinteligentniejsi? Courtois i Rüdiger
Jude Bellingham opowiedział o szatni Realu Madryt. Wskazał Courtois i Rüdigera jako najinteligentniejszych oraz Rodrygo jako ulubieńca zespołu.
Jude Bellingham wziął udział w zabawie przygotowanej przez DAZN podczas wizyty na torze Madring. Anglik przyporządkował kolegów z Realu Madryt do kolejnych kategorii, a przy okazji zdradził, kogo uważa za najzabawniejszego, najbardziej lubianego oraz najinteligentniejszego zawodnika zespołu.
COURTOIS I RÜDIGER NA CZELE RANKINGU
Zapytany o najinteligentniejszego piłkarza w szatni, Bellingham nie potrafił wskazać tylko jednej osoby. Jego wybór padł na Thibauta Courtois oraz Antonio Rüdigera. Belg został również nazwany „ojcem drużyny”, choć Anglik zauważył przy tym, że Real dysponuje stosunkowo młodym zespołem.
Za największego żartownisia Bellingham uznał Viníciusa Júniora. W kategorii największego głodomora bezkonkurencyjny okazał się natomiast Dean Huijsen, który – według pomocnika – potrafi zjeść tyle, co trzy osoby.
Rodrygo został wskazany jako ulubieniec całej szatni. „Wszyscy kochają Rodrygo” – stwierdził Bellingham. Krótkie odpowiedzi Anglika pokazały, że poza boiskiem w madryckiej drużynie nie brakuje swobody oraz wzajemnej sympatii.
BELLINGHAM NIE OSZCZĘDZIŁ SAMEGO SIEBIE
Pomocnik nie próbował przedstawiać się wyłącznie w korzystnym świetle. Kiedy usłyszał, że Trent Alexander-Arnold wskazał go jako zawodnika, który najczęściej się irytuje, początkowo upewnił się, czy nie chodzi przypadkiem o „największą diwę”. Ostatecznie przyznał, że rzeczywiście może być najbardziej nerwowym członkiem zespołu.
Bellingham wskazał również samego siebie jako piłkarza, który najczęściej słyszy charakterystyczne uwagi José Mourinho. Uznał się też za najbardziej uczuciowego członka drużyny, a swoje miejsce w zespole określił jednym słowem: „intensywny”.
Materiał DAZN nie dostarczył przełomowych informacji sportowych, ale pokazał coś istotnego dla funkcjonowania każdej drużyny: naturalne relacje i dystans zawodników do samych siebie. Bellingham bez problemu żartował zarówno z kolegów, jak i z własnego charakteru. W takiej szatni mocne osobowości nie muszą się wzajemnie tłumić – mogą napędzać zespół.
