Real Madryt TV punktuje sędziów po meczu z Elche. „Bez żółtych nie mogło być czerwonych”
Real Madrid TV przeanalizowała nieukarane wejścia piłkarzy Elche, w tym głośną sytuację z udziałem Osorio i Huijsena.
Real Madryt wywiózł z Martínez Valero trzy punkty, ale klubowa telewizja po zwycięstwie 3:2 nie przeszła obojętnie obok pracy zespołu sędziowskiego. Real Madryt TV przeanalizowała kilka ostrych wejść piłkarzy Elche i podsumowała swój materiał wymownym pytaniem: „Jeśli nie było żółtych kartek, to jak miały pojawić się czerwone?”.
Najwięcej uwagi poświęcono sytuacji z udziałem Abiela Osorio i Deana Huijsena. Napastnik Elche wykonał ruch ręką na wysokości twarzy obrońcy Realu. Jesús Gil Manzano nie pokazał kartki, a VAR nie doprowadził do zmiany decyzji. Nagranie z tej akcji było szeroko komentowane po spotkaniu, lecz nie pojawiła się oficjalna ocena organów sędziowskich, która potwierdzałaby, że należało pokazać czerwoną kartkę.
REAL MADRYT TV WSKAZUJE NA BRAK KONSEKWENCJI
Klubowa telewizja zwróciła uwagę nie tylko na najmocniejsze starcie, lecz także na sposób zarządzania kolejnymi faulami gospodarzy. Według przedstawionej analizy część przewinień kwalifikowała się przynajmniej do napomnienia. Skoro nie pojawiały się pierwsze żółte kartki, nie mogło później dojść do wykluczenia za kolejne ostre wejście — stąd główna teza materiału.
Oficjalne centrum meczowe Elche odnotowało 21 fauli gospodarzy i cztery żółte kartki dla ich zawodników. Dwie z tych kartek zostały pokazane dopiero w doliczonym czasie, już po zwycięskim golu Carlosa Espí.
To stanowisko Real Madryt TV, a nie oficjalny werdykt La Ligi lub Komitetu Technicznego Sędziów. Warto zachować to rozróżnienie. Jednocześnie sama sytuacja z udziałem Osorio i Huijsena nie jest wymysłem klubowego kanału: osobne nagranie opublikował również dziennik „AS”, zaznaczając, że sędzia główny nie ukarał zagrania, a VAR nie doprowadził do zmiany decyzji.
REAL ODPOWIEDZIAŁ NA BOISKU
Kontrowersje nie zmieniają wyniku. Real Madryt prowadził 2:0 po samobójczym golu bramkarza gospodarzy i trafieniu Mbappé, ale w drugiej połowie pozwolił Elche doprowadzić do remisu. Gospodarze odpowiedzieli golami Osorio i Fera Niño.
Decydujący cios zadał dopiero w doliczonym czasie Carlos Espí. Rezerwowy wykorzystał podanie Mbappé i zapewnił Realowi zwycięstwo 3:2. Zespół José Mourinho nie potrzebował więc decyzji sędziego, aby wywieźć komplet punktów, choć po końcowym gwizdku klubowa telewizja uznała, że sposób oceniania ostrych zagrań zasługuje na osobne omówienie.
ZWYCIĘSTWO NIE ZAMKNĘŁO DYSKUSJI
Real Madryt TV od dawna szczegółowo analizuje pracę arbitrów w spotkaniach pierwszego zespołu. Tym razem punktem wyjścia nie była decyzja wpływająca bezpośrednio na wynik, lecz próg, od którego Jesús Gil Manzano decydował się sięgać po kartki.
Real ostatecznie poradził sobie sam i odpowiedział golem w najważniejszym momencie. Pozostało jednak zasadne pytanie o to, jak podobne zagrania byłyby oceniane, gdyby mecz rozstrzygnęła jedna z nieukaranych sytuacji, a nie skuteczna akcja madryckiego zespołu w doliczonym czasie.
