Valverde i Tchouaméni zostawili konflikt za sobą. Mourinho nie musiał interweniować
José Mourinho potwierdził, że Federico Valverde i Aurélien Tchouaméni odbudowali relację po poważnym konflikcie z poprzedniego sezonu.
Konflikt, który kilka miesięcy temu wywołał kryzys w szatni Realu Madryt, został rozwiązany przez samych zawodników. José Mourinho zapewnił, że Federico Valverde i Aurélien Tchouaméni znów funkcjonują jak bliscy koledzy, a trener nie musiał wcielać się w rolę rozjemcy.
OD POWAŻNEGO INCYDENTU DO NORMALNEJ WSPÓŁPRACY
W maju Valverde i Tchouaméni starli się podczas treningu. Urugwajczyk doznał urazu głowy i trafił na badania do szpitala, a Real Madryt wszczął wobec obu zawodników postępowania dyscyplinarne. Tchouaméni przeprosił później publicznie, przyznał, że sytuacja była nie do zaakceptowania, i podkreślił, że cele drużyny muszą stać ponad osobistymi sporami.
To był jeden z najpoważniejszych wewnętrznych problemów Realu w poprzednim sezonie. Sprawa nie została jednak zamieciona pod dywan ani pozostawiona do samoistnego wygaśnięcia. Zawodnicy porozmawiali, wrócili do wspólnej pracy i — jak wynika ze słów Mourinho — odbudowali relację.
MOURINHO NIE MUSIAŁ ZOSTAWAĆ „MINISTREM POKOJU”
Podczas konferencji przed meczem z Rayo Vallecano portugalski trener powiedział, że całą pracę wykonali sami piłkarze. Gdy Mourinho obejmował zespół, był przygotowany na to, że będzie musiał interweniować po powrocie Tchouaméniego z mistrzostw świata. Ostatecznie nie było takiej potrzeby.
– Gdybym wszedł do szatni, niczego wcześniej nie wiedząc, uznałbym ich za dwóch wielkich przyjaciół – stwierdził szkoleniowiec. Dodał, że w drużynie widać empatię, wzajemne wsparcie i gotowość do wspólnego przeżywania zwycięstw oraz porażek.
Mourinho zażartował też, że nie musiał pełnić funkcji „ministra pokoju”. W tym przypadku trener naprawdę mógł pozostać z boku. Nie trzeba było tworzyć kolejnego programu naprawczego ani prowadzić publicznej mediacji. Dwaj doświadczeni zawodnicy sami uporządkowali sprawę.
REAL ODZYSKAŁ WAŻNY DUET W ŚRODKU POLA
Z punktu widzenia zespołu to istotna wiadomość. Valverde pozostaje jednym z liderów i kapitanem drużyny, a Tchouaméni jest ważnym elementem środka pola. Mourinho potrzebuje obu nie tylko ze względu na ich jakość, lecz także intensywność, fizyczność i możliwość zmiany ustawienia w trakcie meczu.
Nie oznacza to, że majowy incydent należy bagatelizować. Był poważny i klub odpowiednio na niego zareagował. Najważniejsze jest jednak to, co wydarzyło się później. Zawodnicy przyjęli konsekwencje, odbudowali kontakt i znów pracują na wspólny wynik.
Real Madryt nie musiał wybierać między dwoma ważnymi pomocnikami. Zamiast ciągnącego się konfliktu Mourinho dostał duet, który zostawił osobiste napięcie za sobą. W drużynie walczącej o najwyższe cele właśnie tak powinno wyglądać zamykanie trudnych spraw.
