Barcelonie Jednak nie Zależało na Bernardo Silvie. Real Ratuje Deco z Opresji
FC Barcelona miała właśnie stracić Bernardo Silvę. Miała być katastrofa, załamanie planów transferowych i kolejne tygodnie rozpaczy w gabinetach Camp Nou. Problem w tym, że… nikt w Barcelonie nie zdążył nawet się zdenerwować.
Portugalczyk od miesięcy pojawiał się w mediach jako potencjalny cel Blaugrany. Im bliżej jednak było konkretów, tym bardziej okazywało się, że Bernardo Silva jest dla Barcelony tym, czym złoty kran dla człowieka, który właśnie remontuje dach – fajny dodatek, ale niekoniecznie najpilniejsza potrzeba.
Według hiszpańskich mediów zawodnik nie chciał czekać na rozwój sytuacji finansowej klubu. Barcelona z kolei nie chciała płacić więcej. W efekcie do gry wkroczył Real Madryt, który najwyraźniej uznał, że skoro Barcelona nie jest przekonana, to trzeba ją wyręczyć.
W Katalonii trudno znaleźć kogokolwiek, kto traktowałby ten ruch jako dramat. Bernardo ma już 31 lat, w sierpniu skończy 32, a środek pola Barcelony jest obecnie bardziej zatłoczony niż kolejka po autograf Lamine Yamala.
Co ciekawe, jeszcze kilka dni temu media przekonywały, że Barcelona musi zrobić wszystko, by sprowadzić Portugalczyka. Dziś te same źródła tłumaczą, dlaczego wcale nie był potrzebny. Futbolowa magia.
Najbardziej zadowolony może być jednak Deco. Nie musi sprzedawać połowy szatni, kombinować z budżetem ani tłumaczyć kibicom, dlaczego kolejny trzydziestolatek miał być fundamentem projektu przyszłości.
Jeżeli więc Bernardo Silva faktycznie trafi do Realu Madryt, Barcelona prawdopodobnie odpowie tradycyjnie: życzymy powodzenia i dziękujemy Florentino Pérezowi za przejęcie obowiązków dyrektora sportowego Blaugrany.
//źródło: MundoDeportivo.com

Link do źródła:
https://www.mundodeportivo.com/futbol/fc-barcelona/20260614/1004194953/dramas-bernardo-silva.html