Flick chce álvareza. Barça postawiła ultimatum, które największe wrażenie zrobiło chyba w Barcelonie
Hansi Flick ma być bezwzględnie zakochany w Juliánie Álvarezie. Widzi w nim idealnego następcę Lewandowskiego, napastnika do pressingu, do gry kombinacyjnej, do wielkich meczów i do nowego projektu, który w Katalonii zawsze brzmi lepiej, zanim trzeba go opłacić.
Barcelona miała postawić Atlético ultimatum. Czas mija, odpowiedzi brak, a w Madrycie najwyraźniej nikt nie rzucił wszystkiego tylko dlatego, że Barça uznała, że sprawa jest pilna.
I właśnie tu najlepiej widać obecny status tego klubu.
Barcelona nadal zachowuje się tak, jakby samo zainteresowanie z jej strony było argumentem negocjacyjnym. Jakby Atlético miało spojrzeć na ofertę, westchnąć z podziwem i uznać, że skoro Flick się zakochał, to wypada zrobić rabat na emocje.
Tyle że Atlético nie sprzedaje romantycznej wizji. Atlético ma piłkarza, kontrakt i komfort czekania. To Barcelona ma problem, bo potrzebuje następcy Lewandowskiego, potrzebuje dużego nazwiska i potrzebuje pokazać, że projekt Flicka nie kończy się na konferencjach prasowych.
