Mourinho już w Valdebebas. w Barcelonie Zaczynają Udawać, że to Nic nie Znaczy
José Mourinho rozpoczął dziś swoją drugą kadencję w Realu Madryt. Portugalczyk pojawił się w Valdebebas razem ze sztabem jeszcze przed oficjalnym startem przygotowań, zaplanowanym na 13 lipca. Jak informują „AS” i „20 Minutos”, Mourinho rozpoczął analizę kadry i planowanie sezonu, a powrót do Madrytu nazwał „misją”. W Barcelonie podobne słowo zwykle pojawia się wtedy, gdy trzeba zarejestrować nowego zawodnika bez sprzedawania połowy szatni.
Na pierwszym treningu Mourinho ma mieć do dyspozycji zaledwie 11 piłkarzy pierwszego zespołu, z czego trzech zmaga się z urazami. Portugalczyk zamierza więc mocniej korzystać z Castilli i od pierwszego dnia wprowadzać własne zasady. Real zaczyna pracę od niepełnej kadry. Barcelona przy podobnej sytuacji zaczęłaby od konferencji o „unikalnym projekcie”, zdjęcia Deco z telefonem i zapewnienia, że wszystko zależy już tylko od jednej sprzedaży.
Mourinho zostawił w Madrycie liczby, których nie da się przykryć narracją: 178 meczów, 128 zwycięstw, 28 remisów i 22 porażki, czyli blisko 72% wygranych spotkań. Zdobył mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla i Superpuchar, a jego Real w sezonie 2011/12 uzbierał rekordowe 100 punktów, strzelił 121 goli i zakończył ligę dziewięć punktów przed Barceloną. Katalończycy mogą oczywiście przypominać o słynnym 5:0. Problem w tym, że Mourinho właśnie wrócił, a tamten wynik nie.
Pierwszego dnia nie było jeszcze transferowych prezentacji ani wielkich deklaracji. Był Mourinho, Valdebebas i rozpoczęta praca. Dla Barcelony to niepokojący model funkcjonowania klubu: najpierw działanie, później opowieść. Zupełnie odwrotnie niż w instytucji, w której każde okno transferowe zaczyna się od marzeń, a kończy pytaniem, czy zawodnik zdąży zostać zarejestrowany przed pierwszą kolejką.
