Cerezo Gasi Laportę. „on Wie, Gdzie Zagra Julián”
Joan Laporta kilka dni temu oznajmił, że Barcelona nie będzie „tańczyć, jak jej zagrają”, sama wyznaczy rytm negocjacji, a oferta za Juliána Álvareza ma termin ważności. Problem w tym, że Atlético najwyraźniej nawet nie włączyło muzyki. Enrique Cerezo, prezes Atletico, odpowiedział krótko: Laporta doskonale wie, gdzie Julián będzie grał w przyszłym sezonie. Czyli w Madrycie — tylko niekoniecznie w tym klubie, który wymarzyła sobie Barcelona.
Barça próbuje więc stawiać ultimatum przy zakupie zawodnika, którego Atlético nie chce sprzedawać. To trochę jak wejść do salonu, usłyszeć „ten samochód nie jest na sprzedaż”, a następnie zagrozić, że oferta 50% poniżej ceny wygaśnie w piątek. Według „AS” pierwsza propozycja Barcelony nie przekraczała 100 mln euro, podczas gdy Atlético miało wcześniej odrzucić nawet 150 mln euro od Realu Madryt.
Cerezo może pozwolić sobie na taki spokój. Álvarez ma kontrakt do 2030 roku, a jego klauzula odstępnego wynosi aż 500 mln euro. Atlético już wcześniej zgłosiło Barcelonę do FIFA i hiszpańskiej federacji, zarzucając jej niedozwolone kontakty oraz wywieranie presji na piłkarza. Tymczasem w Katalonii nadal trwa przekonanie, że wystarczy częściej mówić o marzeniu zawodnika, by cena zaczęła topnieć.
Na razie termin ważności ma więc nie Álvarez, lecz kolejna opowieść Laporty. Barça ustala rytm, wyznacza deadline’y i szykuje poprawioną ofertę. Atlético odpowiada jednym zdaniem i wraca do kolacji. Negocjacyjny poker trwa — z tą różnicą, że Barcelona znów próbuje blefować kartami, które wcześniej sama pokazała całemu stołowi.
