Barça Musi Dopłacić, Żeby Zatrzymać Ferrana. Geniusz Negocjacji
FC Barcelona znalazła kolejny sposób, by zamienić zwykłe przedłużenie kontraktu w operację finansową wymagającą kalkulatora, prawnika i zgody Manchesteru City. Jak informuje „Mundo Deportivo”, jeśli Barça podpisze nową umowę z Ferranem Torresem, będzie musiała przelać angielskiemu klubowi dodatkowe 8 milionów euro. Taką klauzulę wpisano przy transferze Hiszpana w 2022 roku.
Ferran kosztował pierwotnie 55 milionów euro plus 10 milionów w bonusach. Po uruchomieniu klauzuli za przedłużenie całkowity koszt operacji mógłby wzrosnąć nawet do 73 milionów euro. Barcelona zapłaciła więc za zawodnika, płaci mu pensję, a teraz może jeszcze zapłacić za przywilej dalszego płacenia mu pensji. Finansowe perpetuum mobile działa, dopóki ktoś odbiera telefon w Manchesterze.
Najlepsze jest to, że Ferran naprawdę dał argumenty sportowe. W poprzednim sezonie LaLigi strzelił 16 goli, zaliczył 2 asysty i potrzebował średnio około 124 minut na bramkę. Problem w tym, że jego kontrakt wygasa już w 2027 roku, dlatego Barça musi zdecydować: przedłużyć i dopłacić City, sprzedać teraz albo za rok pożegnać go bez kwoty odstępnego.
W tle pojawia się PSG, choć Joan Laporta przyznał, że klub nie otrzymał jeszcze oficjalnej propozycji. W Barcelonie mogą więc rozpocząć się klasyczne negocjacje: najpierw zapewnienia, że piłkarz jest kluczowy, później kontrolowane przecieki o zainteresowaniu, a na końcu informacja, że sprzedaż była częścią planu od samego początku. Byle tylko nie trzeba było przelewać tych ośmiu milionów.
