Araujo czeka na wyrok Flicka. Atlético już czeka pod drzwiami
Ronald Araujo ma kontrakt z Barceloną do 2031 roku, opaskę kapitana i 232 występy w pierwszym zespole. Brakuje tylko jednego drobiazgu: pewności, czy trener nadal widzi go w podstawowym składzie. Według Fernando Polo z „Mundo Deportivo” Urugwajczyk po powrocie do treningów ma odbyć kluczową rozmowę z Hansim Flickiem. W normalnym klubie kapitan pyta o cele na sezon. W Barcelonie pyta, czy przypadkiem nie został już wystawiony na sprzedaż.
Araujo ma dołączyć do zespołu 20 lipca. Na mundialu nie rozegrał ani minuty z powodu urazu łydki, a w Barcelonie czeka na niego konkurencja, która nie zamierza grzecznie ustąpić miejsca. Flick musi zdecydować, czy potrzebuje jego siły i szybkości, czy woli stopera lepiej czującego się przy rozegraniu piłki. Innymi słowy: Araujo ma udowodnić, że obrońca może być potrzebny również wtedy, gdy nie podaje jak pomocnik.
Całej sytuacji uważnie przygląda się Atlético. Simeone potrzebuje środkowego obrońcy i według „Mundo Deportivo” jest gotowy zareagować, jeżeli Barcelona otworzy drzwi. To byłaby piękna logika transferowa: najpierw związać kapitana umową na sześć lat, później zastanawiać się, czy pasuje do zespołu, a na końcu oddać go bezpośredniemu rywalowi. Plan długoterminowy, tylko cierpiący na brak długiego terminu.
Araujo zdobył z Barceloną osiem trofeów i strzelił 14 goli. Karierę w pierwszym zespole rozpoczął zresztą wyjątkowo barcelońsko — w debiucie wszedł z ławki i po czternastu minutach zobaczył czerwoną kartkę. Teraz również może szybko zejść ze sceny, choć tym razem nawet bez wychodzenia na murawę.
