Barça utarła nosa Realowi. Teraz musi pokazać, że ją stać
Barcelona może już ogłosić pierwszy sukces: Rodri woli ją od Realu Madryt. Królewscy usłyszeli „nie”, katalońskie media odpaliły fajerwerki, a Barça przez chwilę wyglądała jak transferowy mocarz. Problem w tym, że wybór zawodnika nie jest jeszcze przelewem bankowym.
Jak informuje Gabriel Sans z „Mundo Deportivo”, Barcelona rozpoczęła negocjacje z Manchesterem City po otrzymaniu zielonego światła od Rodriego. Według Cadena SER pierwsza propozycja ma wynosić 45 milionów euro plus 15 milionów w bonusach. Anglicy oczekują jednak około 60 milionów funtów, czyli blisko 70 milionów euro. W tym miejscu kończy się prestiż, a zaczyna rachunek.
30-letni Rodri ma kontrakt do 2027 roku i nie zamierza go przedłużać, co daje Barcelonie pewną przewagę. City nie chce jednak sprzedawać swojego lidera i zapewne nie uzna medialnego zwycięstwa nad Realem za wkład własny.
Barça pokazała światu, że potrafi przekonać piłkarza bardziej niż Madryt. Ładnie. Teraz musi przekonać Manchester City, że poza projektem, stylem i telefonem od Flicka posiada jeszcze pieniądze. Inaczej Rodri zostanie największą bitwą transferową wygraną bez pozyskania zawodnika.
