Freixa już świętuje rodriego. Nie wie, czy Barça go potrzebuje, ale Real dostał wała
Toni Freixa nie wie, czy Barcelona potrzebuje Rodriego. Nie wie też, w jakiej formie będzie pomocnik po ostatnich problemach zdrowotnych. Wie za to, że skoro zawodnik wybrał Barçę zamiast Realu Madryt, należy mu się owacja na stojąco. Były członek władz klubu napisał na platformie X, że Rodri „pokazał wała najbardziej aroganckiemu klubowi świata i jego pachołkom z prasy”.
Najpierw Freixa ogłosił, że „ma w dupie” transferowe seriale i nie interesują go telefony Flicka, deklaracje zawodników ani to, „czy babcia pali”. Chwilę później sam przygotował kilka kolejnych odcinków: zakpił z transferu Yana Diomandé, porównał Flicka z Mourinho i urządził Rodriemu powitanie, chociaż transfer nadal nie został oficjalnie zamknięty. Człowiek nie ogląda serialu. Po prostu pisze do niego scenariusz.
Dwukrotny kandydat na prezesa Barcelony uznał więc, że kwestie sportowe mogą poczekać. Rodri nie rozegrał jeszcze dla klubu ani minuty, ale najważniejszy test już zdał: zdenerwował Madryt. W Barcelonie to czasami wystarcza, by z transferowego celu zostać legendą jeszcze przed podpisaniem kontraktu.
