Barcelona daje sobie trzy dni na juliána. Atlético Madryt nadal mówi „nie”
FC Barcelona zamierza podjąć ostatnią próbę sprowadzenia Juliána Álvareza. Według „Mundo Deportivo” kataloński klub wyznaczył sobie jednak bardzo krótki termin: jeżeli w ciągu najbliższych dwóch lub trzech dni nie pojawi się realna szansa na transfer, działacze mają rozpocząć rozmowy w sprawie innych napastników.
Argentyńczyk pozostaje ulubionym kandydatem Hansiego Flicka do wzmocnienia ataku. Po odejściach Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa Barcelona potrzebuje nowej klasycznej „dziewiątki”, a Álvarez od dawna znajduje się na szczycie listy życzeń klubu.
Problem polega na tym, że Atlético Madryt nie pozostawia w tej sprawie zbyt wiele przestrzeni do negocjacji. Prezydent Enrique Cerezo oraz dyrektor generalny Miguel Ángel Gil Marín publicznie podkreślali, że napastnik nie jest na sprzedaż. Barcelona może więc ustalać własne terminy, ale nie może wyznaczyć Atlético dnia, w którym madrycki klub powinien zmienić zdanie.
Dodatkowe zainteresowanie wywołała nieobecność Álvareza w kadrze na ligowy mecz z Málagą. W obecnej sytuacji łatwo byłoby przedstawić ją jako kolejny element transferowej układanki, lecz Diego Simeone podał sportowe wyjaśnienie. Trener Atlético zaznaczył, że mistrz świata później rozpoczął przygotowania, trenował z zespołem dopiero przez około tydzień i nie rozegrał żadnego przedsezonowego sparingu.
Nie ma więc podstaw, aby absencję Argentyńczyka traktować jako transferowy bunt lub próbę wymuszenia odejścia. Wiadomo jedynie, że zawodnik nie jest jeszcze gotowy do gry, natomiast „Mundo Deportivo” utrzymuje, że sam Álvarez chciałby przenieść się do Barcelony.
Najbliższe dni mają pokazać, czy Katalończycy są w stanie przedstawić Atlético propozycję, która rzeczywiście otworzy negocjacje. Na razie nie pojawiły się informacje o zaakceptowanej ofercie, porozumieniu między klubami ani zgodzie na sprzedaż zawodnika. Jest zainteresowanie, jest wewnętrzny termin i jest napastnik wskazany przez Flicka — brakuje tylko najmniej istotnego szczegółu: zgody jego obecnego pracodawcy.
Barcelona rozpocznie ligowy sezon w niedzielę wyjazdowym spotkaniem z Elche, a okno transferowe pozostanie otwarte do 1 września. Klub nie zamierza jednak czekać do ostatniego dnia. Jeżeli w ciągu dwóch lub trzech dni stanowisko Atlético nie ulegnie zmianie, Barça ma uruchomić plan awaryjny.
W Katalonii „nie” najwyraźniej wciąż bywa traktowane jako zaproszenie do jeszcze jednej rozmowy. Tym razem zegar już tyka — tylko że znajduje się w biurach Barcelony, a nie Atlético Madryt.
Źródła: Mundo Deportivo, Cadena SER
