Barcelona miała dogadać się z Lautaro. Został tylko drobiazg: przekonać Inter
Barcelona miała osiągnąć porozumienie z Lautaro Martínezem. Brzmi poważnie. Problem w tym, że Inter nie dostał jeszcze oficjalnej oferty i według włoskich mediów nie zamierza sprzedawać swojego kapitana za żadną kwotę. Czyli najłatwiejsza część operacji podobno została wykonana. Została ta, w której potrzebna jest zgoda właściciela zawodnika.
Informację o porozumieniu przedstawił Marcos Benito z „El Chiringuito”. Według dziennikarza w ubiegłym tygodniu w Madrycie odbyło się spotkanie Deco, Bojana Krkicia oraz przedstawicieli Lautaro. Rozmowy miały zakończyć się ustaleniem warunków kontraktu Argentyńczyka z Barceloną.
– Mam informację, że osiągnięto porozumienie z zawodnikiem. Barcelona dogadała się z Lautaro. Brakuje tylko porozumienia między Interem i Barceloną w sprawie ceny – przekazał Benito.
José Álvarez, również związany z „El Chiringuito”, dodał kolejny konkret. Barcelona ma przygotowywać pierwszą ofertę, która nie przekroczy 100 milionów euro. Według jego informacji Hansi Flick i Deco są zgodni, że Lautaro powinien zostać nowym środkowym napastnikiem zespołu, a rozmowy mogą przyspieszyć w przyszłym tygodniu.
Sytuację trudno jednak przedstawiać jako transfer znajdujący się na ostatniej prostej. „La Gazzetta dello Sport” informuje, że do Mediolanu nie wpłynęła żadna oficjalna propozycja. Stanowisko Interu ma być przy tym jednoznaczne: Lautaro nie jest na sprzedaż, a klub nie zamierza zmieniać swojej decyzji nawet po otrzymaniu oferty.
Podobne informacje przekazało Sky Sport Italia. Włoscy mistrzowie planują rozpocząć sezon z Argentyńczykiem jako centralną postacią zespołu. Lautaro jest kapitanem Interu, jednym z jego najlepszych strzelców w historii i ma kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2029 roku. Nie jest więc zawodnikiem, którego trzeba sprzedać ze względu na kończącą się umowę.
Barcelona znalazła się w dość znajomym położeniu. Najpierw przez wiele tygodni walczyła o Juliána Álvareza, którego Atlético Madryt nie chciało jej sprzedać. Teraz skierowała uwagę na drugiego argentyńskiego napastnika, a jego klub od razu poinformował, że również nie zamierza negocjować. Wyszukiwanie nowej dziewiątki działa bez zarzutu. Gorzej z dostępnością wyszukanych wyników.
Doniesienia o osobistym porozumieniu z Lautaro są ważnym krokiem, ale nie stanowią potwierdzenia transferu. Ani zawodnik, ani Barcelona, ani Inter nie ogłosili takiego układu. Na razie jest to informacja „El Chiringuito”, której z włoskiej strony odpowiada równie stanowcze: nie otrzymaliśmy oferty i nie sprzedajemy kapitana.
Kwota do 100 milionów euro również nie musi zrobić w Mediolanie szczególnego wrażenia. Inter nie wyznaczył ceny, ponieważ według tamtejszych mediów w ogóle nie chce otwierać negocjacji. Barcelona może więc przygotować propozycję mieszczącą się w swoim limicie, tylko najpierw ktoś musi przekonać Włochów, że powinni ją przeczytać.
Na liście alternatyw mają znajdować się Nicolò Tresoldi z Club Brugge oraz Viktor Gyökeres. Flick ma jednak preferować Lautaro. Argentyńczyk gwarantuje doświadczenie, pressing, pracę bez piłki i gole na najwyższym poziomie. Dokładnie taki profil byłby potrzebny po odejściu Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa.
Sportowo pomysł jest więc całkowicie zrozumiały. Finansowo i negocjacyjnie zaczyna przypominać kolejną wyprawę pod zamknięte drzwi. Barcelona podobno ma zgodę Lautaro i zamierza wyłożyć maksymalnie 100 milionów euro. Inter ma kapitana, trzy lata kontraktu oraz pełne prawo, żeby odpowiedzieć jednym słowem.
Na razie właśnie tego jednego słowa brakuje. I raczej nie będzie nim „tak”.
