29 lat temu Real rozbił Barcelonę 4:1
Barcelona przyjechała na Santiago Bernabéu z przewagą po pierwszym spotkaniu i przez 41 minut skutecznie jej pilnowała. Potem Raúl uznał, że wystarczy. Real Madryt wygrał rewanż 4:1, cały dwumecz 5:3 i zdobył piąty Superpuchar Hiszpanii w historii klubu.
Dokładnie 29 lat temu, 23 sierpnia 1997 roku, Real oraz Barcelona spotkały się w rewanżowym meczu o trofeum. Pierwsze starcie na Camp Nou zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 2:1. Raúl otworzył wynik już w piątej minucie, Miguel Ángel Nadal odpowiedział sześć minut później, a Giovanni wykorzystał rzut karny w końcówce.
Barcelona miała wynik, własne gwiazdy i wystarczająco dużo powodów, aby wierzyć, że w Madrycie wystarczy zachować spokój. Zachowała go niemal do przerwy.
W 42. minucie Raúl pokonał Ruuda Hespa i wyrównał stan dwumeczu. Samo 1:0 nie dawało jeszcze Realowi trofeum ze względu na obowiązującą wówczas zasadę bramek zdobytych na wyjeździe. Po przerwie gospodarze przestali jednak zajmować się liczeniem.
W 54. minucie Raúl trafił po raz drugi. Cztery minuty później na 3:0 podwyższył Predrag Mijatović, a w 65. minucie Clarence Seedorf zdobył czwartą bramkę. Barcelona w ciągu 23 minut przeszła od kontrolowania wyniku do oglądania przygotowań pod wręczenie trofeum rywalowi.
Giovanni zmniejszył straty w 80. minucie. Brazylijczyk strzelił tym samym w obu spotkaniach, ale jego drugi gol nie miał już większego znaczenia. Real wygrał rewanż 4:1, a w całym dwumeczu zwyciężył 5:3.
Najważniejszą postacią finału był Raúl. Napastnik zdobył jedyną bramkę Realu na Camp Nou, a następnie dołożył dwa gole na Santiago Bernabéu. Zakończył rywalizację z trzema trafieniami i praktycznie sam odwrócił dwumecz, który po pierwszym spotkaniu układał się po myśli Barcelony.
Składy obu zespołów wyglądają dziś jak wyciągnięte z albumu poświęconego całej epoce. W Realu zagrali między innymi Santiago Cañizares, Fernando Hierro, Roberto Carlos, Christian Panucci, Guti, Seedorf, Davor Šuker, Mijatović i Raúl. Drużynę prowadził Jupp Heynckes.
Louis van Gaal wystawił między innymi Pepa Guardiolę, Rivaldo, Giovanniego, Sonny’ego Andersona oraz Luísa Figo. Portugalczyk stał wtedy po stronie Barcelony i próbował zatrzymać Real przed zdobyciem trofeum. Trzy lata później Florentino Pérez uczynił z niego symbol jednego z najbardziej kontrowersyjnych transferów w historii futbolu.
To nie był jedyny personalny paradoks tego dwumeczu. W pierwszym spotkaniu w barwach Barcelony zagrał również Luis Enrique, który rok wcześniej przeniósł się na Camp Nou właśnie z Realu. W 1997 roku El Clásico nie potrzebowało jeszcze mediów społecznościowych, aby dostarczać materiału na kilka równoległych konfliktów.
Rewanż oglądało około 70 tysięcy widzów. Real potrzebował całej pierwszej połowy, żeby naruszyć obronę Barcelony, a następnie niecałego kwadransa po przerwie, aby zdobyć trzy kolejne bramki. Od drugiego trafienia Raúla do gola Seedorfa minęło jedenaście minut.
Barcelona przyjechała do Madrytu jako zwycięzca pierwszego spotkania. Wyjechała po czterech straconych golach i z widokiem Raúla podnoszącego trofeum. Figo stał jeszcze obok Guardioli. Nikt nie wiedział, że za trzy lata będzie już świętował w białej koszulce, a jego powrót na Camp Nou będzie wymagał znacznie więcej niż zwykłej ochrony stadionowej.
Nie każda rocznica musi być okrągła. Czasem wystarczy wynik 4:1, remontada zakończona wynikiem 5:3 i przyszły galáctico nadal stojący po niewłaściwej stronie fotografii.
Źródła: Real Madryt – oficjalne archiwum Superpucharu Hiszpanii z 1997 roku, archiwum FC Barcelona – Real Madryt 4:1 Barcelona, Weltfussball – składy, trenerzy i przebieg meczu
