Álvarez chce tylko Barcelony. Arteta miał usłyszeć „nie”
Mikel Arteta próbował przekonać Juliana Álvareza do Arsenalu. Argentyńczyk nadal chce trafić wyłącznie do Barcelony.
Julián Álvarez nadal chce trafić do Barcelony. To akurat najłatwiejsza część całej operacji. Zgodzić muszą się jeszcze Atlético, które nie zamierza go tam sprzedać, oraz Barcelona, która właśnie sprowadza z Arsenalu Gabriela Jesusa. Mikel Arteta próbował przekonać Argentyńczyka do powrotu do Anglii, ale według „The Guardian” miał usłyszeć, że napastnika interesuje wyłącznie Barça.
ARTETA SPRÓBOWAŁ OSOBIŚCIE
Arsenal nie ograniczył się do badania sytuacji zawodnika przez pośredników. Według najnowszych informacji Arteta w ubiegłym tygodniu osobiście rozmawiał z Álvarezem i próbował przekonać go do projektu budowanego na Emirates Stadium.
Odpowiedź nie pozostawiła londyńczykom wielu powodów do optymizmu. Argentyńczyk miał przekazać, że nie chce wracać do Premier League i nadal koncentruje się na transferze do Barcelony.
Nie był to oficjalny komunikat piłkarza ani publiczna wypowiedź Artety. Informację podał „The Guardian”, a wcześniej o rozmowie obu panów informował również David Ornstein. Na dziś Arsenal uważa przeprowadzenie transferu za mało prawdopodobne i nie zamierza rozpoczynać formalnych negocjacji bez wyraźnego sygnału ze strony zawodnika.
ARSENAL MA MIEJSCE, ALE NIE MA ZGODY
Londyński klub przygotował przestrzeń finansową i kadrową na kolejne ruchy. Arsenal uzgodnił sprzedaż Gabriela Martinellego, Gabriela Jesusa oraz Fábio Vieiry za łączną kwotę przekraczającą 70 milionów funtów.
Arteta potrzebuje kolejnego napastnika i widzi w Álvarezie zawodnika mogącego podnieść poziom zespołu. Problem jest dość podstawowy: sam zainteresowany nie widzi siebie w Londynie.
Arsenal nadal liczy, że stanowisko 26-latka może się zmienić przed zamknięciem okna transferowego. Trudno jednak budować tak kosztowną operację na nadziei, że piłkarz rano obudzi się z nagłą miłością do północnego Londynu.
ATLÉTICO OTWIERA TYLKO JEDNE DRZWI
Z perspektywy Atlético sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie. Madrycki klub może rozmawiać z Arsenalem, ale kategorycznie odrzuca możliwość sprzedaży Álvareza bezpośredniemu rywalowi z LaLigi.
Miguel Ángel Gil Marín publicznie zapewnił, że Atlético nie będzie negocjować z Barceloną „pod żadnym pozorem”. Dodał, że jeśli napastnik rzeczywiście zdecyduje się odejść, klub poszuka rozwiązania, lecz nie będzie nim transfer na Camp Nou.
Álvarez znalazł się więc w osobliwej pułapce. Może zostać w klubie, z którego chciałby odejść, albo przenieść się do zespołu, do którego nie chce przechodzić. Jedyna drużyna, którą wybiera, pozostaje jedyną, z którą Atlético nie zamierza rozmawiać.
GABRIEL JESUS NIE KOŃCZY TEMATU
Barcelona uzgodniła już transfer Gabriela Jesusa z Arsenalu, ale według angielskich mediów nie oznacza to definitywnego końca starań o Álvareza. Brazylijczyk ma pomóc od razu, natomiast reprezentant Argentyny nadal jest traktowany jako wymarzony cel do ataku.
To oczywiście nie przybliża operacji do finału. Atlético nie zmieniło oficjalnego stanowiska, Barcelona nie uzgodniła ceny, a zawodnik pozostaje związany kontraktem z madryckim klubem. Na stole nie ma porozumienia między klubami. Jest jedynie bardzo wyraźna preferencja Álvareza.
Barcelona ma więc coś, czego Arsenalowi brakuje: zgodę piłkarza. Arsenal może mieć to, czego potrzebuje Atlético: pieniądze i możliwość przeprowadzenia bezpośrednich negocjacji. Atlético natomiast ma jedyną rzecz, która naprawdę decyduje o całej sprawie – kontrakt zawodnika.
Każdy posiada fragment potrzebny do transferu. Pech chciał, że żadne dwa fragmenty do siebie nie pasują.
