Álvarez może jednostronnie zerwać kontrakt. Cenę wolności ustaliłby sąd
Hiszpańskie prawo daje Juliánowi Álvarezowi możliwość jednostronnego rozwiązania umowy z Atlético. Barcelona mogłaby jednak odpowiadać za wysokie odszkodowanie.
Atlético Madryt nie musi negocjować z Barceloną i może odrzucić każdą ofertę za Juliána Álvareza. Nie oznacza to jednak, że zawodnik nie ma żadnej prawnej drogi odejścia. Hiszpańskie przepisy pozwalają profesjonalnemu sportowcowi jednostronnie zakończyć umowę. Problem zaczyna się chwilę później, gdy trzeba ustalić cenę takiej decyzji.
Analizę sytuacji przedstawiła Tania Tejeira Perera, specjalistka w dziedzinie prawa sportowego, na łamach Palco23 należącego do „Mundo Deportivo”. Kluczowy jest hiszpański Dekret Królewski 1006/1985 regulujący stosunki pracy zawodowych sportowców.
Artykuł 13 tego aktu prawnego dopuszcza zakończenie stosunku pracy z woli zawodnika. Artykuł 16 opisuje natomiast konsekwencje rozwiązania kontraktu bez winy klubu. Atlético uzyskałoby w takim przypadku prawo do odszkodowania.
Nie byłby to zatem darmowy transfer ani wygodny skrót omijający negocjacje. Álvarez ma umowę do 2030 roku i klauzulę odstępnego wynoszącą 500 milionów euro. Ta kwota stanowiłaby punkt odniesienia w sporze, ale sąd pracy mógłby analizować między innymi sportowe znaczenie piłkarza, rzeczywistą szkodę poniesioną przez Atlético, powody zerwania umowy, wynagrodzenie zawodnika, pozostały okres kontraktu i jego wartość.
Najważniejsze pytanie dotyczyłoby tego, czy pełne 500 milionów euro jest kwotą możliwą do wyegzekwowania, czy też powinno zostać obniżone jako nieproporcjonalne. Sama wysokość klauzuli nie oznacza automatycznie, że sąd ją unieważni lub zmniejszy. Konieczne byłoby zbadanie całego kontraktu i okoliczności zerwania.
Barcelona nie stałaby obok tego sporu z bezpiecznej odległości. Jeżeli Álvarez podpisałby umowę z innym klubem w ciągu roku od jednostronnego zakończenia kontraktu, nowy pracodawca odpowiadałby pomocniczo za wynikające z tego zobowiązania finansowe. W praktyce Barça mogłaby przejąć ryzyko rachunku, którego wysokość poznałaby dopiero po sporze sądowym.
Pełne brzmienie artykułu 16 koncentruje się na odszkodowaniu, a nie na automatycznej karze sportowej za samo formalne rozwiązanie umowy. Nie należy jednak mylić tego mechanizmu z odmową trenowania lub gry. Zwykłe niestawianie się do pracy byłoby naruszeniem obowiązków zawodnika i mogłoby prowadzić do sankcji dyscyplinarnych oraz kolejnych roszczeń Atlético.
Álvarez musiałby więc formalnie zakończyć stosunek pracy, a następnie zaakceptować spór o konsekwencje finansowe. Barcelona potrzebowałaby jednocześnie pewności, że będzie mogła zarejestrować zawodnika, oraz gotowości do poniesienia kosztu, którego nie da się wcześniej precyzyjnie określić.
Największą przeszkodą pozostaje czas. Okno transferowe w Hiszpanii zamyka się 1 września o 23:59, a sąd nie pracuje według harmonogramu ostatnich dni transferowych. Prawo może zapewnić drogę wyjścia z Atlético, ale nie gwarantuje, że da się przejść nią wystarczająco szybko.
Na razie jest to analiza możliwego rozwiązania, a nie informacja o rozpoczęciu procedury. Álvarez nie ogłosił jednostronnego zerwania kontraktu, a Barcelona nie potwierdziła zamiaru wykorzystania tej ścieżki.
Atlético nadal może odmówić negocjacji. Nie może jedynie sprawić, by zawodnik przestał być pracownikiem objętym hiszpańskim prawem pracy. Álvarez posiada więc prawne drzwi wyjściowe. Barcelona musiałaby tylko wejść przez nie razem z nim i poczekać, aż sąd wystawi rachunek.
