Álvarez odrzucił inne kluby i nadal chce Barcelony. Transfer odłożony bez terminu
Fabrizio Romano informuje, że Julián Álvarez odrzucił zapytania innych klubów. Argentyńczyk nadal chce w przyszłości trafić do Barcelony.
Julián Álvarez zostaje w Atlético Madryt, ale nie rezygnuje z myśli o Barcelonie. Fabrizio Romano informuje, że Argentyńczyk odrzucił zapytania, które napłynęły w ostatnich godzinach okna transferowego. Nie dał również zielonego światła Arsenalowi. Jego preferowany kierunek się nie zmienił. Zmieniła się tylko data – z „tego lata” na bezpieczne i bardzo pojemne „w przyszłości”.
ARSENAL CZEKAŁ, ÁLVAREZ NIE ZMIENIŁ ZDANIA
Arsenal przez ostatnie tygodnie analizował możliwość sprowadzenia Álvareza. Angielski klub kontaktował się z Atlético i sprawdzał, czy napastnik byłby gotowy wrócić do Premier League. Do konkretnego ruchu potrzebował jednak zgody samego zawodnika.
Tej nie dostał.
Według Romano Álvarez nie dał Arsenalowi żadnego sygnału świadczącego o zmianie stanowiska. W ostatnich godzinach okna jego sytuację sprawdzały również inne kluby, ale także one usłyszały, że Argentyńczyk nie zamierza wybierać nowego kierunku tylko dlatego, że Barcelona nie była w stanie doprowadzić operacji do końca.
To ważna informacja, lecz jeszcze nie deklaracja pozwalająca rezerwować miejsce w szatni na Camp Nou. Álvarez chce Barcelony. Atlético nie chce rozmawiać z Barceloną. Na razie obie strony tej historii pozostają wyjątkowo konsekwentne.
TRANSFERU NIE MA, MARZENIE ZOSTAŁO
Álvarez normalnie uczestniczył we wtorkowym treningu Atlético. Zawodnik, jego rodzina, przedstawiciele oraz klub zakładają, że obecne okno zakończy jako piłkarz zespołu prowadzonego przez Diego Simeone.
Barcelona nie planuje już kolejnego ataku. Klub ma sfinalizować sprowadzenie Gabriela Jesusa, dlatego temat jeszcze jednego środkowego napastnika został zamknięty przynajmniej na ten moment.
Saga nie kończy się więc transferem, tylko zmianą czasu gramatycznego. Álvarez nie „przechodzi do Barcelony”. Álvarez „pozostaje przekonany do przejścia do Barcelony w przyszłości”. Różnica nie zmieściłaby się wyłącznie na końcu zdania. Mieści się w niej całe stanowisko Atlético, kontrakt zawodnika i nieznana liczba kolejnych okien transferowych.
ATLÉTICO POSTAWIŁO MUR
Największą przeszkodą nie był brak zainteresowania Barcelony ani stanowisko piłkarza. Atlético oficjalnie odmówiło prowadzenia negocjacji z katalońskim klubem.
Rada dyrektorów madryckiego klubu jednogłośnie poparła decyzję, aby nie sprzedawać Álvareza Barcelonie. W komunikacie stwierdzono, że rozmów nie było i nie będzie, ponieważ zdaniem Atlético Barça nie zachowała wymaganych standardów profesjonalizmu i szacunku.
Była to odpowiedź tak daleka od zwykłego podbijania ceny, jak tylko można sobie wyobrazić. Atlético nie wystawiło na stole wyższej wyceny. Zabrało cały stół.
Stanowisko Álvareza nie wystarczyło, aby zmienić tę decyzję. Argentyńczyk ma kontrakt obowiązujący do 2030 roku, więc jego klub nie został zmuszony do wyboru między natychmiastową sprzedażą a ryzykiem szybkiej utraty zawodnika za darmo.
BARCELONA DOSTAŁA OBIETNICĘ, ALE NIE PODPIS
Dla Barcelony najnowsze doniesienia są jednocześnie dobre i mało użyteczne. Klub wie, że jeden z jego najważniejszych celów ofensywnych nadal stawia przeprowadzkę na Camp Nou najwyżej. Nie musi przekonywać zawodnika. Musiałby przekonać Atlético, a to obecnie wygląda na znacznie trudniejsze zadanie.
Sytuacja może wrócić przy kolejnych oknach transferowych. Wiele będzie zależało od relacji Álvareza z klubem, jego formy, stanowiska Atlético oraz możliwości finansowych Barcelony. Samo odrzucenie innych ofert nie daje jednak Barçy prawa pierwszeństwa ani obniżki ceny.
Álvarez pozostał lojalny wobec swojego planu. Barcelona może to odnotować i zachować numer jego agenta. Więcej na razie z tej historii wyjąć się nie da.
NA RAZIE ZAMIAST ÁLVAREZA BĘDZIE JESUS
Barcelona kończy lato z Gabrielem Jesusem, a nie z Álvarezem. Brazylijczyk ma wzmocnić atak po odejściach Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa. To on dostanie pierwszą szansę na znalezienie miejsca w zespole Hansiego Flicka.
Álvarez pozostaje planem na przyszłość. Problem w tym, że przyszłość nie ma kwoty transferu, terminu badań medycznych ani zgody Atlético. Ma za to wszystko, co Barcelona lubi najbardziej w podobnych historiach: wielkie nazwisko, wyraźne pragnienie i przeszkodę, której nie da się obecnie usunąć.
Argentyńczyk odrzucił inne kierunki i został w Madrycie. Barça nie wygrała wyścigu o jego podpis. Wygrała jedynie wyścig o pierwsze miejsce na jego liście życzeń.
