Álvarez wrócił do treningów Atlético. Barcelona nadal czeka przed zamkniętymi drzwiami
Julián Álvarez ponownie trenuje z Atlético Madryt. Barcelona nadal nie ma otwartej drogi do negocjacji w sprawie jego transferu.
Trzy opuszczone treningi, później indywidualne zajęcia i brak w kadrze na mecz z Sevillą. Wokół Juliána Álvareza zdążyła powstać pełna transferowa burza, ale w niedzielę Argentyńczyk wrócił do pracy z Atlético Madryt. Barcelona dostała więc najnowszą aktualizację sytuacji: piłkarz znów trenuje, a madrycki klub nadal nie zamierza z nią rozmawiać.
O powrocie Álvareza poinformował Reuters. Napastnik opuścił trzy zespołowe sesje pod koniec ubiegłego tygodnia. Atlético konsekwentnie tłumaczyło jego nieobecność złym samopoczuciem. W piątek zawodnik ćwiczył indywidualnie w Majadahondzie, a dzień później nie znalazł się w kadrze na wygrane 3:1 spotkanie z Sevillą.
W niedzielę Álvarez ponownie pojawił się na treningu. To pierwsza konkretna zmiana po kilku dniach, podczas których każda nieobecność Argentyńczyka była odczytywana jako kolejny sygnał możliwego odejścia.
Mateu Alemany jeszcze przed meczem z Sevillą zapewniał, że plan Atlético jest jasny. Według dyrektora do spraw zawodowej sekcji męskiej Álvarez przez kilka dni nie czuł się dobrze, ale klub spodziewa się jego szybkiego powrotu do gry. Alemany podkreślił również, że utrzymuje z napastnikiem normalny kontakt.
Powrót na trening nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale pomaga Atlético odzyskać kontrolę nad sytuacją. Przez kilka dni to nieobecność zawodnika napędzała spekulacje i wzmacniała wrażenie, że konflikt zbliża się do punktu krytycznego. Teraz klub może spokojnie wrócić do swojej oficjalnej wersji: Álvarez był niedysponowany, rozpoczął powrót do zajęć i powinien być dostępny na następny mecz LaLigi.
Dla Barcelony niewiele się zmieniło. Argentyńczyk publicznie mówił podczas mistrzostw świata o marzeniu związanym z grą dla katalońskiego klubu, lecz sama wola zawodnika nie wystarczyła do otwarcia negocjacji. Miguel Ángel Gil Marín oskarżył Barcelonę o nieuczciwe działanie i zapowiedział, że Atlético nie sprzeda jej napastnika.
Nie jest to więc sytuacja, w której madrycki klub czeka jedynie na odpowiednią kwotę. Atlético od początku przedstawia sprawę jako kwestię pozycji, relacji między klubami i własnej wiarygodności. Barcelona może przygotować pieniądze, projekt sportowy i miejsce w ataku, ale wciąż potrzebuje kogoś po drugiej stronie stołu. Na razie krzesło pozostaje puste.
Według źródeł Reutersa jedyną realną alternatywą może być Arsenal, jeśli angielski klub zdecyduje się złożyć ofertę w okolicach 150 milionów euro. Taki scenariusz również nie jest jednak przesądzony. Atlético nie musi sprzedawać zawodnika, a sam Álvarez wcześniej dawał do zrozumienia, że jego preferowanym kierunkiem jest Barcelona, a nie powrót do Anglii.
Okno transferowe w Hiszpanii zamknie się we wtorek. Czasu zostało mało, a powrót Álvareza do treningów zmniejsza presję wywieraną na Atlético. Każdy kolejny dzień bez formalnych rozmów działa na korzyść madryckiego klubu, który może po prostu doprowadzić sprawę do końca okna i ponownie włączyć napastnika do rywalizacji.
Barcelona nadal może obserwować sytuację i liczyć na nagły zwrot. Atlético tymczasem obserwuje własnego piłkarza na treningu. Na tę chwilę tylko jeden z tych klubów ma Álvareza dokładnie tam, gdzie chce.
