Arda Güler potrzebował godziny. Siedem wykreowanych okazji i asysta z Espanyolem
Carlos Espí zdobył zwycięską bramkę, Jude Bellingham otworzył wynik, ale przez pierwszą godzinę większość najlepszych akcji Realu Madryt przechodziła przez Ardę Gülera. Turek zakończył spotkanie z Espanyolem z asystą i siedmioma wykreowanymi okazjami. Mourinho zdjął go w 64. minucie. Wcześniej zdążył zrobić wystarczająco dużo, żeby pozostawić po sobie najważniejsze pytanie tego meczu: dlaczego tak szybko?
Güler rozpoczął spotkanie w ofensywnym tercecie ustawionym za Kylianem Mbappé. Często schodził z prawej strony do środka, szukał miejsca między liniami i przejmował odpowiedzialność za stałe fragmenty gry. Real nie musiał długo czekać na pierwszy efekt.
W 9. minucie Vinícius wywalczył rzut wolny, a Güler posłał piłkę prosto na głowę Bellinghama. Anglik wykorzystał dośrodkowanie i zdobył pierwszą bramkę Realu w nowym sezonie LaLiga. Zagranie nie było przypadkowym wrzuceniem piłki w pole karne. Güler dokładnie odnalazł wbiegającego kolegę, a wypracowany wariant przyniósł Mourinho prowadzenie już na początku oficjalnego debiutu po powrocie do Madrytu.
Turek próbował tego samego również po przerwie. W 53. minucie ponownie dośrodkował na Bellinghama. Tym razem jego strzał zatrzymali Dmitrović oraz poprzeczka. Kilka minut później po kolejnym stałym fragmencie Gülera uderzali Dean Huijsen i Ibrahima Konaté.
Liczby dobrze oddają jego wpływ na grę. W ciągu 63 minut Güler wykreował siedem okazji i zanotował asystę. Trafiło do kolegów 38 z jego 41 podań, co daje 93 procent skuteczności. Wszystkie cztery próby długich podań dotarły do celu. Nie oddał żadnego strzału i tylko raz dotknął piłki w polu karnym Espanyolu, ale tego wieczoru miał przygotowywać sytuacje, a nie je kończyć.
StatMuse przyznał mu ocenę 9,04, identyczną jak Bellinghamowi. Nie oznacza to oficjalnej nagrody MVP meczu, ale pokazuje skalę jego występu. Güler nie potrzebował gola ani serii efektownych dryblingów, żeby sterować atakiem Realu. Grał szybko i rzadko wybierał rozwiązanie bardziej skomplikowane, niż wymagała tego akcja.
Dlatego decyzja Mourinho z 64. minuty zwróciła uwagę. Przy wyniku 1:1 za Gülera wszedł Yan Diomandé. Real stał się bardziej bezpośredni, lecz stracił zawodnika, który najlepiej znajdował wolne przestrzenie i regularnie dostarczał piłkę w pole karne.
Zmiana ostatecznie się obroniła, chociaż nie od razu. Diomandé uczestniczył w akcji poprzedzającej zwycięskiego gola, a Carlos Espí rozstrzygnął mecz w 90. minucie. Trudno więc zarzucić Mourinho, że jego ławka nie zadziałała. Można jednak zastanawiać się, ile okazji stworzyłby Güler, gdyby otrzymał pełne spotkanie.
Po przygotowaniach do sezonu Turek miał być jednym z największych beneficjentów powrotu Mourinho. Pierwszy mecz ligowy nie osłabił tej tezy. Jedna asysta wygląda dobrze. Siedem wykreowanych okazji w niewiele ponad godzinę mówi już znacznie więcej.
Real wygrał dzięki instynktowi Espíego. Wcześniej grał jednak przede wszystkim dzięki lewej nodze Gülera.
Źródła: oficjalna relacja Realu Madryt | StatMuse | Managing Madrid
