Atlético rozbite w Bilbao. Real Madryt pozostał przed lokalnym rywalem
Athletic Club rozbił Atlético Madryt 3:0 po golach Nico Williamsa, Roberta Navarro i Oihana Sanceta. Real pozostał dwa punkty przed rywalem.
Atlético Madryt mogło wykorzystać porażkę Realu Madryt z Realem Betis i wyprzedzić lokalnego rywala w tabeli. Zamiast tego zespół Diego Simeone przegrał z Athletikiem Club 0:3. Dwie minuty po przerwie wystarczyły gospodarzom, aby praktycznie rozstrzygnąć spotkanie na San Mamés.
Real zachował tym samym dwa punkty przewagi nad Atlético. Pierwsza ligowa porażka Królewskich nie okazała się aż tak kosztowna, ponieważ ich najbliższy rywal z Madrytu nie wykorzystał otwartej furtki.
DWIE MINUTY WYSTARCZYŁY ATHLETIKOWI
Początek spotkania należał do Atlético. Już w drugiej minucie Lee Kang-in trafił w słupek, a przed przerwą obramowanie bramki obił również Pablo Barrios. Goście potrafili dochodzić do sytuacji, ale nie zamienili ich na prowadzenie.
Po zmianie stron obraz meczu zmienił się błyskawicznie. Zaledwie 31 sekund po rozpoczęciu drugiej połowy Iñaki Williams dośrodkował w pole karne, a Nico Williams strzałem głową pokonał Jana Oblaka.
Atlético nie zdążyło jeszcze uporządkować ustawienia, gdy Athletic zdobył drugą bramkę. Robert Navarro wykorzystał kontratak, poradził sobie z Alejandro Grimaldo i precyzyjnym uderzeniem podwyższył wynik. Od pierwszego do drugiego gola minęły zaledwie dwie minuty.
CZTERY ZMIANY NIE URATOWAŁY ATLÉTICO
Diego Simeone zareagował w 58. minucie, wprowadzając jednocześnie czterech zawodników. Na boisku pojawił się między innymi Julián Álvarez, który później zmusił Unaia Simóna do interwencji.
Zmiany nie doprowadziły jednak do przełomu. Atlético oddało 15 strzałów, ale według danych Opta wypracowało sytuacje o łącznej wartości zaledwie 0,86 oczekiwanego gola. Athletic był konkretniejszy, spokojniejszy i znacznie skuteczniejszy.
W 90. minucie zwycięstwo gospodarzy przypieczętował Oihan Sancet. Pomocnik wykorzystał akcję Iñigo Gerenabarreny i ustalił wynik na 3:0. Dla Atlético była to pierwsza ligowa porażka w sezonie oraz szósty kolejny wyjazdowy mecz bez zwycięstwa nad baskijskim przeciwnikiem.
REAL ZACHOWAŁ DWUPUNKTOWĄ PRZEWAGĘ
Po czterech kolejkach Real Madryt ma dziewięć punktów, a Atlético siedem. Królewscy stracili pierwsze punkty w piątkowym spotkaniu z Realem Betis, jednak trzy wcześniejsze zwycięstwa pozwoliły im zbudować margines, którego drużyna Simeone nie zdołała zniwelować.
W chwili zakończenia meczu w Bilbao prowadziła Barcelona, która także miała dziewięć punktów, lecz rozegrała o jedno spotkanie mniej i wyprzedzała Real lepszym bilansem bramkowym. Atlético zajmowało siódme miejsce.
Porażka w Sewilli pozostaje dla Realu sygnałem ostrzegawczym, ale weekend mógł zakończyć się dla Królewskich znacznie gorzej. Atlético dostało szansę na przeskoczenie sąsiada i odpowiedziało najwyższą porażką sezonu.
