Balde wreszcie zagrał. Na pierwsze minuty czekał pięć pełnych kolejek
Alejandro Balde wszedł w 78. minucie meczu Barcelony z Racingiem i zaliczył pierwszy występ po pięciu kolejkach La Liga bez gry.
Alejandro Balde doczekał się pierwszego występu w sezonie 2026/27. Hansi Flick wpuścił go w 78. minucie wygranego 7:2 meczu z Racingiem. Pięć kolejek La Liga minęło, Barcelona zdobywała punkty, a jej podstawowy niegdyś lewy obrońca pozostawał widzem. W środowy wieczór klub wreszcie przypomniał sobie, że ma go również na liście zawodników.
PIERWSZY WYSTĘP DOPIERO W SZÓSTEJ KOLEJCE
Balde zastąpił João Cancelo przy wyniku 5:2. Dostał nieco ponad dziesięć minut podstawowego czasu gry, gdy losy spotkania były już rozstrzygnięte. Nie był to więc powrót do wyjściowego składu ani nagła zmiana hierarchii, lecz pierwszy mały krok po długim oczekiwaniu.
Przed spotkaniem z Racingiem Hiszpan nie rozegrał w tym sezonie ani minuty. Opuścił w całości pięć pierwszych kolejek La Liga, a szansy nie dostał również w rozegranym wcześniej meczu Champions League.
CAMP NOU UPOMNIAŁO SIĘ O BALDE
Wejście obrońcy spotkało się z wyraźną reakcją trybun. Kibice skandowali nazwisko Balde, a zawodnik odpowiedział im brawami. Po kilku tygodniach plotek transferowych, walki o miejsce i oglądania spotkań z ławki był to przynajmniej sygnał, że Camp Nou o nim nie zapomniało.
Dzień wcześniej Flick otwarcie przyznał, że sytuacja piłkarza nie jest idealna. Trener tłumaczył ją dużą konkurencją na bokach obrony i niespodziewanie mocnym wejściem Xaviego Esparta. Jednocześnie zapewniał, że jest zadowolony z pracy Balde i nie skreśla żadnego zawodnika.
KOLEJKA DO LEWEJ OBRONY NADAL JEST DŁUGA
Krótkie wejście nie rozwiązuje problemu Balde. Espart wykorzystał początek sezonu, João Cancelo przeciwko Racingowi zdobył bramkę i rozegrał bardzo dobre spotkanie, a Flick ma kilka możliwości obsadzenia obu boków defensywy. Jedenaście minut przy bezpiecznym prowadzeniu trudno więc uznać za odzyskanie pozycji.
Barcelona wreszcie znalazła dla Balde miejsce, ale dopiero wtedy, gdy wynik nie wymagał już podejmowania większego ryzyka. Dla zawodnika najważniejsze jest jednak to, że licznik ruszył. Teraz musi przekonać Flicka, aby kolejna szansa nie nadeszła dopiero po następnych pięciu kolejkach.
