Barcelona 5:2 Rayo. Raphinha i Yamal strzelali po dwa razy, obrona dorzuciła chaos
Barcelona pokonała Rayo Vallecano 5:2. Raphinha i Lamine Yamal zdobyli po dwie bramki, a 19-latek zanotował 50. trafienie dla klubu.
Barcelona zdobyła pięć bramek i wygrała trzeci ligowy mecz z rzędu. Atak wykonał swoją pracę znakomicie. Obrona również zadbała o emocje, choć nikt jej o to specjalnie nie prosił.
Raphinha i Lamine Yamal strzelili po dwa gole, a samobójcze trafienie dołożył Florian Lejeune. Dwie bramki dla Rayo zdobył Sergio Camello.
FC Barcelona 5:2 Rayo Vallecano
Bramki: Raphinha 19’, 71’, Lamine Yamal 21’, 90’, Lejeune 51’ (sam.) – Camello 12’, 59’
RAYO ZACZĘŁO BEZ KOMPLEKSÓW
Hansi Flick ustawił zespół bez klasycznego środkowego napastnika. Raphinha rozpoczął na szpicy, Anthony Gordon z lewej strony, Lamine Yamal z prawej, a za nimi operował Dani Olmo.
Barcelona od początku przejęła piłkę, ale pierwszy cios zadało Rayo. W 12. minucie Camello wykorzystał okazję i uciszył Spotify Camp Nou. Goście nie przyjechali wyłącznie po zdjęcia stadionu i przez kilka minut rzeczywiście mogli uwierzyć, że ponownie sprawią Barcelonie problemy.
Prowadzenie nie przetrwało jednak długo. W 19. minucie wyrównał Raphinha, a dwie minuty później Lamine Yamal uderzył lewą nogą w górny róg bramki. Barcelona potrzebowała zaledwie dziewięciu minut, aby przejść od 0:1 do 2:1.
PIĘĆDZIESIĄTY GOL YAMALA
Pierwsze trafienie Yamala miało dodatkowe znaczenie. Był to jego 50. gol w barwach pierwszego zespołu Barcelony.
Według danych Opta 19-latek został najmłodszym zawodnikiem z pięciu najmocniejszych lig europejskich, który osiągnął ten wynik od początku prowadzenia takiego zestawienia w sezonie 2014/15. MisterChip wskazał natomiast, że żaden piłkarz w historii hiszpańskiego futbolu zawodowego nie doczekał się 50 klubowych bramek w tak młodym wieku.
Yamal nie ograniczył się do jubileuszu. W 90. minucie strzelił ponownie i ustalił wynik spotkania. Dwa gole, efektowny rekord i pełne 90 minut. Tym razem po końcowym gwizdku nie było powodów do dyskusji o jego minie podczas zmiany.
RAYO WRÓCIŁO, ALE TYLKO NA CHWILĘ
Po przerwie Barcelona szybko podwyższyła prowadzenie. W 51. minucie piłkę do własnej bramki skierował Lejeune i zrobiło się 3:1.
Mecz nie został jednak zamknięty. Osiem minut później Camello ponownie wykorzystał problemy gospodarzy i zdobył swoją drugą bramkę. Rayo miało w całym spotkaniu zaledwie siedem strzałów oraz 0,82 oczekiwanego gola, a mimo to dwukrotnie pokonało Joana Garcíę. Tego fragmentu Flick raczej nie umieści w prezentacji pod tytułem „pełna kontrola”.
Niepewność trwała do 71. minuty. Wtedy Raphinha strzelił swojego drugiego gola i przywrócił Barcelonie dwubramkową przewagę. Wynik na 5:2 ustalił Yamal tuż przed końcem regulaminowego czasu.
ATAK ZROBIŁ WIĘCEJ, NIŻ BYŁO TRZEBA
Barcelona miała 70 procent posiadania piłki, oddała 23 strzały przy siedmiu próbach Rayo i zanotowała 54 kontakty z piłką w polu karnym przeciwnika. Współczynnik oczekiwanych goli gospodarzy wyniósł 2,65. Pięć trafień oznacza więc skuteczność wyraźnie przekraczającą jakość stworzonych sytuacji.
Zespół Flicka rozpoczął sezon od trzech zwycięstw. Najpierw rozbił Elche 5:0, następnie pokonał Athletic Club 2:0, a teraz dołożył pięć bramek przeciwko Rayo. Po trzech kolejkach Barcelona ma komplet dziewięciu punktów.
Największym wygranym wieczoru został duet Raphinha–Yamal. Obaj strzelili po dwa gole i udowodnili, że atak bez klasycznej dziewiątki nie musi oznaczać ataku bez liczb.
Wynik wygląda okazale. Gra ofensywna również. Dwie stracone bramki przypomniały jednak, że Barcelona nadal potrafi stworzyć widowisko także rywalowi. Na szczęście tego wieczoru sama miała zdecydowanie więcej argumentów.
